Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Zagubieni w gęstwinie pogórzańskich lasów / fot.Włodziemierz Stachoń
Zagubieni w gęstwinie pogórzańskich lasów / fot. Włodzimierz Stachoń

Spis podrozdziałów:
Rebusy geologiczne
Krajobraz kulturowy
Bliżej natury
Formy ochrony przyrody
Początki osadnictwa
Majątki na przestrzeni wieków
Sieć drogowa w dawnych czasach
Reformacja i kontrreformacja
Rabacja galicyjska
I wojna światowa w kilku odsłonach
Tragedie II wojny światowej
Judaica

Dokładne poznanie „jej wysokości” Brzanki możliwe jest tylko poprzez uruchomienie wszystkich możliwości, którymi dysponujesz. Wzrok bardzo nam pomaga w poznaniu, ale zagłusza pozostałe zmysły. Wąchaj kwiaty, dotykaj powierzchni, smakuj potraw, słuchaj śpiewających ptaków i świszczącego wiatru. Nie będzie to możliwe, jeżeli z daleka się wszystkiemu przyglądasz. Podejdź bliżej… jeszcze bliżej.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju
Geologia należy do najczęściej przekartkowywanych, a nie czytanych tematów w przewodnikach. Jest trudną dziedziną nauki, a ponadto czytającemu brak podstaw pozwalających na zrozumienie prezentowanych zagadnień. Procesy geologiczne często są niezauważalne, przez co trudne do zrozumienia. Ciężko jest Ci to ogarnąć wyobraźnią. Pozwól, że w sposób obrazowy przedstawię kilka problemów geologicznych. Na początek zajmijmy się samym pojęciem czasu geologicznego.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuJak zrozumieć czas geologiczny?

Ostry kamień w Żurowej / fot. Dariusz Tyrpin
Ostry kamień w Żurowej / fot. Dariusz Tyrpin

Zrozumienie zagadnień geologicznych będzie możliwe wówczas, kiedy uzmysłowimy sobie, że czas geologiczny ma inną skalę niż ta, którą my się posługujemy. Nie jest on liczony w godzinach, dniach, miesiącach czy tysiącach lat, ale w setkach tysięcy i milionach. Problemem jest również prezentacja zagadnień geologicznych w postaci wykresów i tabel. Trudność polega na tym, że jedne procesy trwały tylko dziesiątki tysięcy lat inne setki milionów. W celu lepszego zrozumienia czasu geologicznego, sklasyfikowałem najważniejsze momenty cyklu życia Karpat w poniższym zestawieniu:
– 200 mln – zaczynają tworzyć się pierwsze osady Karpat Zewnętrznych.
– 80 mln – początek podziału na prowincje sedymentacyjne.
– 70 mln – początek powstania osadów prowincji śląskiej, warstw istebniańskich.
– 65 mln – początek powstania piaskowców ciężkowickich, piaskowców magurskich, łupków, margli, warstw krośnieńskich.
– 23 mln – początek fałdowania Karpat.
– 23 mln – początek kolizji mikrokontynentów; powstanie płaszczowin w Karpatach.
– 13,5 mln – powstanie złóż soli w morzu mioceńskim.
– 5,3 – 2,6 mln – powstanie śródgórskiego poziomu zrównań.
– 2,5 – 1,7 mln – powstanie pogórskiego poziomu zrównań.
– 1,6 mln – 1 mln – powstanie przydolinnego poziomu zrównań.
– 730 – 430 tys. – zlodowacenie południowo polskie (krakowskie) dociera na Pogórza.
– 11 tys. – z terenu Polski ustępuje ostatnie zlodowacenie.

Nie śpią nawet w nocy
Krajobraz Pogórza Karpackiego jest wynikiem działania dwóch sił nacisku. Czynników budujących, tworzących, endogenicznych – pochodzących z wnętrza ziemi, oraz zewnętrznych – egzogenicznych niszczących, dążących do zrównania powierzchni. Te dwie siły: niszcząca i budująca ciągle współtworzą krajobraz. Jeżeli jedna z nich jest „silniejsza”, następuje szybsze budowanie lub niszczenie. Cały czas Karpaty się wypiętrzają (w ciągu roku 1-3 mm), jednak erozja również nie śpi, działa w dzień i w nocy, próbując zniszczyć wszystko, co spotka na drodze. Budowanie i niszczenie Pogórza zachodzi powoli, dlatego trudno zauważyć te procesy. Zwłaszcza bardzo trudne do zauważenia jest to w przypadku procesów budujących. Niszcząca działalność erozji zauważalna jest dużo częściej, do nich zaliczamy m.in. zjawiska masowe (osuwiska).

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Brzanka to taka babka z piasku
Zrozumienie procesów, które zdecydowały o powstaniu Pogórza Karpackiego, gór i dolin, wychodni skalnych, nie jest aż tak bardzo skomplikowane. Nie potrzeba jechać na pustynię, aby oglądać wzgórza z piasku. I tutaj Cię zaskoczę. Okolice Brzanki zbudowane są właśnie głównie z piasku. Jak to się dzieje, że wzgórza te nie rozsypią się? Przed milionami lat na dnie morskim – nazywanym Oceanem Tetydy gromadziły się utwory skał osadowych, które w czasie m.in. ogromnych osuwisk osadzały się w niższych partiach zbiornika. Piasek nie był jednak jedynym materiałem budującym skały. Były tutaj również żwiry i zawiesina bardzo drobnych iłów. Warstwy skalne ułożone są nierównomiernie: raz jest więcej piaskowców, innym razem zlepieńców. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka, np. takie, że ocean raz był spokojny, a raz wzburzony. Baseny, gdzie gromadził się materiał, miały różną głębokość oraz powierzchnię. Jeżeli nie było podwodnych prądów po osunięciu się mas skalnych, najpierw zgodnie z zasadami grawitacji osadzały się żwiry, później piasek,
a na końcu drobna zawiesina. Takie procesy powtarzały się miliony razy, co trwało setki milionów lat. Tak powstały wielokrotnie powtarzające się na przemian ułożone warstwy zlepieńców, piaskowców, iłów. Później następowało kolejne podobne zdarzenie. I tak kolejno przez miliony lat, aż powstała warstwa skalna sięgająca 4-5 kilometrów. Dzisiaj tylko niewielką ich część możemy zobaczyć
w postaci wzgórz, reszta znajduje się pod ziemią, część została zniszczona przez erozję. Zastanawiasz się zapewne nadal, dlaczego tak leciwa Brzanka jeszcze się nie rozsypała? Tutaj musisz wiedzieć, że osady powstawały na dnie oceanicznym, a tam panowało bardzo duże ciśnienie, przez co materiał został scementowany. Nie wszystkie skały są tak samo odporne. Dzisiejsze wzniesienia zbudowane są ze skał twardych, tam, gdzie mamy doliny, skała była mniej odporna. W zależności od specyficznych warunków basenu, gdzie osadzał się materiał, wyróżniamy piaskowce godulskie, ciężkowickie, istebniańskie. Nasunięcie sfałdowanych warstw skalnych (płaszczowin) postępowało od południa i południowego wschodu. Zanim Brzanka znalazła się w obecnym miejscu przewędrowała kilkadziesiąt kilometrów z miejsca, gdzie tworzyły się osady. Przy tym osady nasuwały się jedne na drugie (płaszczowina magurska leży na śląskiej). Omawiany teren buduje płaszczowina śląska.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuCo było pierwsze rzeka Biała czy Pasmo Brzanki?
Zastanówmy się i nad tym zagadnieniem na przykładzie przełomu Białej pomiędzy Chojnikiem i Siedliskami lub między Piotrkowicami a Pleśną. Przełomy karpackie mogły powstać na kilka sposobów. Mógł to być przełom regresyjny (poprzez cofanie się rzeki); epigenetyczny (poprzez odtwarzanie starszych struktur); strukturalny (np. wykorzystuje spękania tektoniczne); przelewowy (poprzez rozcinanie progu zapory); antecedentny (gdy na drodze płynącej rzeki powstają góry, a materiał skalny wynoszony jest dalej). Takie przełomy antecedentne tworzą Dunajec, Poprad, Biała, Wisłoka, Wisłok i inne rzeki walne (mające źródła przy głównym grzbiecie Karpackim, a ujście poza). Biała płynęła w tym miejscu jeszcze przed tym, kiedy Pogórze zaczęło się wypiętrzać. Dlatego rzeka Biała jest starsza od Pasma Brzanki. Od swoich narodzin, cały czas, dzień i noc, eroduje – niszczy podłoże.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Budowa Pasma Brzanki
Pasmo Brzanki znajduje się na terenie zewnętrznych Karpat fliszowych, w obrębie płaszczowiny śląskiej. Zajmuje centralne miejsce depresji karpackiej, stanowiąc antyklinalną, bardzo odporną jej część. Fałd Brzanka-Liwocz zawdzięcza swoją wyniosłość odpornym piaskowcom godulskim, istebniańskim i w mniejszej części ciężkowickim. Partie niższe tworzą młodsze warstwy krośnieńskie z oligocenu – najmłodszej epoki paleogenu. Wygięcie fałdu w kierunku północnym, jak również potrzaskanie licznymi uskokami przypisuje się wpływowi napierającej od południa płaszczowiny magurskiej. Wtórne pofałdowanie utworów dolnokredowych oraz młodszych czyni budowę rejonu Liwocza bardzo skomplikowaną. Występujące licznie eoceńskie pstre łupki i gliny lessowe sprzyjają powstawaniu osuwisk.

Radziejowa powinna kłaniać się Brzance
Ponieważ Pogórza są starsze od Beskidów – powstały wcześniej, Radziejowa powinna czuć szacunek wobec starszej Brzanki. Na początku swojego „życia” Pogórza sięgały wysokości 1000 – 1200 m n.p.m. Ponieważ były dłużej nastawione na działanie erozji, uległy obniżeniu. Dowodem na taki stan jest nasunięcie się płaszczowiny magurskiej (młodszej) na starszą (śląską).

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuJej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuDlaczego na Pogórzach jest tak płasko?
Nie jesteś pierwszym, który zadaje to pytanie. Pogórza, podobnie jak Beskidy i Tatry, powstały w czasie fałdowania alpejskiego. Co bardzo ważne – procesy wypiętrzania przebiegały z różną szybkością. Co się działo w czasie spowolnienia wypiętrzania? Na pewno cały czas działały procesy erozyjne – one przecież nigdy nie śpią. Kiedy ruchy górotwórcze spowalniały, dna dolin poszerzały się. Im dłuższy czas postoju, tym dolina stawała się szersza, później następowało przyspieszenie wypiętrzania i teren płaski zostawał wyniesiony wyżej. Proces powtarzał się kilkakrotnie. Ruch podnoszący w czasie fałdowań nie był ani ciągły, ani równomierny. Zapis tej niejednostajności znajdujemy w schodowym układzie zrównań. Na obszarze Pogórza Karpackiego wyróżniano 3 poziomy zrównań. Najwyższy, śródgórski, leży na wysokości 230 – 250 m n.p. den dolin, pogórski – na wys. 120 -150 m n.p. den dolin, i najniższy, przydolinny – na wys. 60-80 m. Poziomy te należy wiązać z plioceńsko-czwartorzędowymi fazami podnoszenia i zrównywania Karpat (Starkel L., 1958). Na obszarze Karpat Zewnętrznych dominują typy rzeźby o wyrównanych wierzchowinach, wypukło-wklęsłych stokach i płaskodennych dolinach (Starkel L.,1972). Pogórze Karpackie charakteryzują szerokie zaokrąglone garby o wypukło-wklęsłych lub wypukłych stokach, o wysokościach nawiązujących do poziomów zrównań. (Klimaszewski M., 1946).

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuKiedy Biała i Dunajec płynęły do Morza Czarnego?
Jaki „gość” pochodzący ze Skandynawii odwiedził jako pierwszy Pogórze Karpackie? Lądolód skandynawski – bo o nim tutaj mowa – w czasie glacjału (zlodowacenia) południowopolskiego (krakowskiego) 730-430 tys. lat temu oparł się o Karpaty, do wysokości 400 – 420 m n.p.m. Pomimo, że szczyty Pasma Brzanki i teren na południe nie był zlodowacony, to obszar całych Pogórzy miał bardzo surowy klimat. W dzisiejszym krajobrazie Pogórza niewiele znajdziemy pamiątek po lądolodzie: nieliczne jeszcze głazy narzutowe (eratyki) w Tuchowie, Ryglicach, Siedliskach, Chojniku lub żwiry polodowcowe na Diablej Górce pomiędzy Dąbrówką Tuchowską a Siedliskami. Innym widocznym przejawem działalności lądolodu jest współczesne ukształtowanie dolin. Kiedy lądolód opierał się o Pogórza, wody spływające z Beskidów nanosiły duże ilości materiału w środkowy i dolny bieg Dunajca, Białej, Wisłoki, zasypując wcześniej powstałe doliny V-kształtne na wysokość nawet kilkudziesięciu metrów. Obecnie doliny są zasypane tym materiałem. Warto podkreślić, że w czasie zlodowacenia i bezpośrednio po nim Dunajec przepływał przez Obniżenie Siemiechowskie, dalej z Białą u podnóży Góry św. Marcina, w kierunku wschodnim do Dniestru i Morza Czarnego.

Człowiek i jego wpływ na krajobraz
Działalność człowieka w epoce największego rozwoju agrarnego w XIX w. wpłynie na krajobraz w przyszłości. Jak to możliwe? W czasie kiedy rolnictwo było mocno rozdrobnione, a zagęszczenie gospodarstw duże, powstawały liczne dojazdy do pól, drogi leśne, drogi grzbietowe. Dawniej natomiast, kiedy nie było innej możliwości, jeżdżono wozami na cienkich drewnianych kołach z okuciami. Do tego sposoby hamowania łańcuchami, np. na ostro, kiedy obręcz koła owijana była łańcuchem, powodowały, że powstały koleiny. Woda po ulewach wypłukiwała ziemię, przez co powstawały wąwozy. Po kilkudziesięciu latach stawały się nieprzejezdne, dlatego ludzie tworzyli nową drogę. Zaczynali przejeżdżać obok i tak powstawała alternatywna droga do tej pierwszej i historia się powtarzała. Taka właśnie droga, powstała w wyniku działalności człowieka, z niemieckiego nazywana jest holweg (z niem. od hohl – pusty, wydrążony, zapadły i weg – droga). W niektórych przypadkach dochodzi do sytuacji, że z tak powstałej drogi powstaje dolina potoku. Taka dolina powstaje przy znaczącym udziale człowieka.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Po ryglickiej stronie Pasma Brzanki / fot. Dariusz Tyrpin
Po ryglickiej stronie Pasma Brzanki / fot. Dariusz Tyrpin

Wiele elementów krajobrazu kulturowego przeminęło, inne zostały mocno przeobrażone. Dla wielu dziedzictwo kulturowe jest starym, niepotrzebnym, proszącym o współczucie światem. Dla mnie jest dziedzictwem, które warto poznać, obserwować, doceniać. Spośród wszystkich elementów krajobrazu kulturowego najbardziej ulotnym, a jednocześnie najcenniejszym jest człowiek. To człowiek tworzył przez wieki krajobraz kulturowy regionu i to on również go przekształcał. Warto uszanować i zachować to, co było cenne dawniej, ponieważ to, co posiadamy dzisiaj, jest wynikiem zdarzeń, doświadczeń wielu pokoleń ludzkich.

Mozaika krajobrazów
Pogórza to wyjątkowo harmonijnie dobrany zestaw pól i lasów. Zauważa to Agnieszka Rodowicz, w artykule „Pola malowane”
w magazynie „Voyage”.
Te ze skibami świeżo zaoranej ziemi są ciemnobrązowe, tłuste i błyszczące w niskim jesiennym słońcu. Inne mają kolor ugru albo sieny palonej. Są pola bakłażanowe, płowe
i niemal czarne.
Do tej symfonii barw dołączają się ułożone na polach złote stogi kukurydzianych łodyg, paski jasnozielonych pastwisk, przecinki miedz, wzdłuż których żółcą się grusze
i czerwienią jabłonie pełne owoców… .

Przesądy
Wierzenia, przesądy stanowią nieodłączny element krajobrazu regionu, dodają kolorytu, spełniają różnorodne funkcje. Jednym z wierzeń w regionie było przekonanie, że ptaków śpiewających nie można skrzywdzić. Wrony, gawrony, sroki można było przeganiać do woli. Jeżeli ktoś skrzywdził jaskółkę, to było pewne, że w niedługim czasie jego dom spali się od pioruna. Wierzono również
w topielca, który wciągał swoje ofiary do wody i topił. Takim demonem był również wiatr, a w szczególności wir powietrzny. Uważano, że z mocnym wiatrem latają dusze grzeszników lub nieochrzczonych dzieci. Jeżeli kogoś bolał brzuch, znaczyło, że diabeł „Gnieciuch” siada na brzuchu i to przez niego boli. Kiedy krowa traciła mleko, wzywano kobiety, które potrafiły uroki odczarować. Kurę czarną uważano, za „diobła”. Dlatego potrafiono ją przez 2 tygodnie trzymać pod opołką, „żeby diobeł nie wysedł”.

Przydomowe ogrody
Przydomowe ogrody dawniej bogato były obsadzone kwiatami. Za chałupą znajdował się ogród z warzywami oraz z ziołami obok domu. Dawniej każda gospodyni przy chałupie, blisko domu miała przydomową aptekę. Wśród ziół znajdowały się lekarstwa na wszelkiego rodzaju choroby, ponadto były nieodłącznym elementem wianków poświęcanych na przykład w święto Matki Bożej Zielnej. Augustyn Mika tak opisuje wykorzystanie ziół w gospodarstwie domowym.
Gdy krowa się ocieliła, dostawała niezwłocznie po ocieleniu kubełek herbatki z ziół, które na taką okazję były przechowywane. Herbatkę dostawały krowy również z ziół poświęconych przy różnych okazjach, na przykład w oktawę Bożego Ciała, która zbiegała się z sianokosami. Wizyta krowy u byka była zawsze związana z dużym stresem dla krowy, toteż po powrocie dostawała herbatkę z ziół uspakajających z melisy i kurdybanku.
Do najczęściej spotykanych ziół na pogórzańskich łąkach można zaliczyć stosowane na choroby trawienne: piołun, centurię (ludowa nazwa tysięcznik), dziurawiec (dzwonek), macierzankę. Chłopskie ziele (serdecznik) wzmacnia układ krwionośny i serce. Lipa posiada właściwości rozgrzewające. Wrotyczu (rutycu) używano do odpchlenia bud psów, wkładano do sienników, aby zapachem odstraszać myszy. Bluszczyk kurdybanek służy jako przyprawa, posiada lekko pieprzowy zapach. Pokrzywa stanowi karmę dla ptaków, dla drobiu i trzody chlewnej, dodawana jest do sałatek i surówek. Lubczyk (maga) to popularny zwłaszcza w okolicach Lubczy afrodyzjak. Przyprawą do mięs było boże drzewko i owoce jałowca. Właściwości lecznicze posiadają również dzika róża, tarnina, gruszki – ulęgałki.
Wiedza związana z zastosowaniem ziół była wynikiem obserwacji i doświadczeń. Wiele ziół rośnie na pogórzańskich łąkach, przy kapliczkach, na ugorach. Pani Zuzanna Jarzębak, miejscowy regionalista i etnograf, podkreśla, że: przyroda to dar niebios dla człowieka, leczy, uspokaja. Wiedza ludowa jest niedocenionym skarbem. Jeśli nawet pomóc nie zdoła, wyrusz na zioła, zioła – tak dawniej mówiono – podkreśla. Jeżeli chcesz zorganizować spacer z zielarką lub dowiedzieć się więcej na temat zastosowania ziół, skontaktuj się z biblioteką w Ołpinach, tel. 14 651 92 04.


Krajobraz rolniczy fot. Dariusz Tyrpin

Przydrożne kapliczki
Elementem krajobrazu kulturowego są również przydrożne lub przydomowe krzyże, kapliczki wraz z małymi ogródkami, klombami wokół nich. Stawiano je często jako pokutę, dziękczynienie, przebłaganie, uwielbienie, modlitwę za duszę zmarłych. Mają różne kształty, wielkość, materiał, z jakiego zostały wykonane. Najliczniej występują obiekty
z XIX i XX w.

Zwyczaje, tradycje, obyczaje
Teren Pogórza Karpackiego, podobnie jak cała polska wieś, ze względu na nadal zachowane tradycje ludowe staje się obszarem ciekawym dla odwiedzających je osób. Zachowało się tutaj jeszcze sporo dorocznych obrzędów, zwyczajów, które pod wpływem powszechnych, globalnych zmian społeczno-ekonomicznych ulegają modyfikacjom, tracą swą pierwotną funkcję lub zanikają.
Do najbogatszych form obrzędowości zaliczyć należy zwyczaje i obrzędy doroczne, które wiążą się z cyklem wegetatywnym. Miały one na celu oddziaływanie magiczne, zmierzające do zapewnienia zdrowia ludzkiego oraz pomyślności we wszystkich czynnościach gospodarskich, stanowiących podstawę utrzymania, szczególnie w rolnictwie i hodowli. Odnoszą się one zwykle do przełomowych pór roku. Od początku ubiegłego stulecia zaczyna się powolne ubożenie form obrzędowych. Jeszcze do czasu II wojny światowej wiele z nich było nadal bardzo żywych, a niektóre przetrwały do dziś.

Folklor jeszcze w wielu sercach gra
Folklor w pierwotnej formie już nie występuje. Tradycje folklorystyczne podtrzymywane są przez ośrodki kultury, gdzie działa zdecydowana większość zespołów regionalnych, obrzędowych i folklorystycznych. Najmocniej kultywowana jest tradycja w miejscowościach najbardziej odległych. Największe nagromadzenie grup regionalnych występuje w Rzepienniku Suchym i w rejonie Zalasowa-Kowalowa. Tutaj można wymienić w gminie Rzepiennik Strzyżewski Amatorskie Zespoły Folklorystyczne: „Rzepioki”, „Turzanie”, „Rzepiocki”, kapele ludowe: „Rzepioki”, „Turzanie”, zespoły i grupy kolędnicze: „Herody”, „Szczodroki”, „Droby”, „Z gwiazdą”, „Z turoniem”, „Z kobyłką”. W gminie Ryglice zespoły ludowe „Zalasowioki”, „W Kuźni u Kowala”, kapela ludowa „Zalasowianie”, grupy kolędnicze „Lubczanie”, „Zalasowianie”, w gminie Szerzyny kapelę ludową „Ołpinianie”, w gminie Gromnik kapelę ludową „Siemiechowianie”. W ramach działalności gminnych ośrodków kultury prowadzone są warsztaty artystyczne kultywujące tradycje: bożonarodzeniowe, wielkanocne, obżynek i inne.

Ekspozycje etnograficzne
Region tarnowski jest jednym z nielicznych w Polsce, który nie posiada swojego skansenu – muzeum na wolnym powietrzu gromadzącego obiekty z danego terenu. Część ekspozycji poświęconej Pogórzanom prezentowana jest w Sądeckim Parku Etnograficznym w Nowym Sączu, w skansenie w Sanoku i Szymbarku. W regionie tarnowskim częściowo izby muzealne wykorzystują dawne obiekty, w nich prowadzone są ekspozycje: dom Wincentego Witosa w Wierzchosławicach, dom Felicji Curyłowej w Zalipiu, dwór w Dołędze. Mniejsze ekspozycje gromadzące eksponaty znajdziemy w Jastrzębi, Tuchowie, Rzepienniku Marciszewskim, Rzepienniku Suchym, Turzy, Lubczy, Ryglicach, Szerzynach, Siedliskach. Zbiorami skansenowymi zajmują się też osoby prywatne, np. Gospodarstwo Agroturystyczne i Stajnia Koni „Paryja”.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuJeszcze są domy pod strzechą
Najtańszym i najłatwiej pozyskiwanym materiałem budulcowym na Pogórzu Karpackim było od wieków drewno. Z drewna budowano domy, stodoły, dwory, karczmy, kościoły. Do dzisiaj w oddalonych od centrów przysiółkach możemy spotkać ostatnie drewniane chałupy z klepiskiem, niektóre jeszcze pod strzechą. Przykładem mogą być zabudowania gospodarcze
w Woli Lubeckiej (dom i stodoła pod strzechą w przysiółku Cyganówka), dom pod strzechą nieopodal Szerzyńskiego Podlesia w Święcanach w tzw. Ciemnej Paryi. Wiele dachów na starych, drewnianych domach ulega zapadnięciu, stoją jedynie kominy, jeżeli nie były postawione „przez pijanego chłopa”. Bardzo rzadko możemy spotkać jeszcze piece z kapą, czasem trochę starych sprzętów.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Stodoła pod strzechą w Woli Lubeckiej / fot. Piotr Firlej
Stodoła pod strzechą w Woli Lubeckiej / fot. Piotr Firlej

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju


Na łowach / fot. Włodzimierz Stachoń


Przyroda często podsuwa nam rozwiązania, których latami szukaliśmy. Relacje, jakie tutaj zachodzą, poddają nam na myśl dobrze zorganizowane przedsiębiorstwo. Nie można tych rozwiązań zobaczyć z daleka, trzeba podejść bardzo blisko.



Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuKto wygrywa w lesie?
Las jest systemem bardzo dynamicznym, w którym ekspansja i chęć przetrwania są cechami określającymi zachodzące zjawiska i procesy. Rośliny cały czas rywalizują ze sobą o światło, wodę i składniki mineralne. Wchodzą w rodzaj przymusowej współpracy. Efektem jest specyficzny dobór gatunków runa, podszytu oraz warstwy drzew. Rozróżnij najwyżej położone piętro koron drzew (drzewostan), krzewów (podszyt), runa leśnego (rośliny zielne, krzewy, mchy), ściółki leśnej (grzyby, śluzowce, bakterie).
Jeżeli zwiedzasz wiosną lasy pogórzańskie, zwróć uwagę na wczesne zakwitanie niektórych roślin w runie leśnym: zawilca gajowego, zdrojówki rutewkowatej, śledziennicy skrętnolistnej, kokoryczy czy mioduńki. Rośliny te zakwitają bardzo wcześnie, zanim jeszcze dostęp światła zostanie ograniczony poprzez rozwinięte liście drzew. Duże drzewa też nie mają łatwo. Aby móc przetrwać, jeden buk produkuje nawet do 25 tys. orzeszków bukowych na rok. Większość z nich jest zjadana przez zwierzęta, a już małe drzewka są obgryzane, giną z braku światła, ulegają chorobom
i zniszczeniom mechanicznym. Jako młode drzewka mogą być obdarte przez kozły lub sarny. Tylko pojedyncze osobniki z danego roku doczekają do fazy dojrzałej.

Miejsca, gdzie rosną grzyby
O tym, jak zbierać grzyby, wiedzą ci, którzy poznali las. Wiedzą oni doskonale, gdzie szukać niektórych gatunków. Przykładowo maślaki znajdujemy pod sosnami i modrzewiami, koźlarze pod grabami i brzozami, prawdziwki pod bukami. Takie powiązanie drzew i grzybów nie jest przypadkowe, ponieważ grzybnia przedłuża system korzeniowy drzewa, zaopatrując je w wodę i sole mineralne. Drzewo dostarcza związków pokarmowych, których grzyb nie wyprodukuje. Zrastanie się grzybni z korzeniami drzew
i współdziałanie ze sobą tych organizmów to mikoryza. Dzięki tej współpracy drzewa mają większe przyrosty roczne i są bardziej odporne na choroby.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju„Największy grzyb świata” szmaciak gałęzisty (siedziuń sosnowy) został odnaleziony w Piotrkowicach 15 września 1977 r. przez Henryka Witkiewicza. Grzyb ten, mając 1 m średnicy i wagę 15 kg, został wpisany do księgi rekordów Guinnessa. Miejsce odnalezienia tego okazu znajduje się 200 m na wschód od „Oberży pod Grzybem”.

Życie w stawie
Stawy śródleśne, takie jak w Lesie Tuchowskim i na Polichtach, skrywają wiele tajemnic. Warto na dłużej zatrzymać się w tym miejscu. Na wiosnę zobaczysz składającą skrzek żabę trawną, ropuchę szarą i traszkę zwyczajną. Jesteś uważnym obserwatorem, dlatego na pewno zobaczysz pływającego w stawie zaskrońca, liczne owady, ślimaki, ptaki: kaczkę krzyżówkę czy czaplę. Wśród roślin, które możesz obserwować, wymienić należy: glony, rzęskę drobną, moczarkę kanadyjską, rdestnicę trawiastą. W strefie przybrzegowej dominują rośliny bagienne: babka wodna, pałka szerokolistna, sit rozpierzchły, sitowie leśne, niezapominajka błotna, skrzyp olbrzymi. Spotykane są również w okolicach stawów rośliny chronione: parzydło leśne
i kłokoczka południowa.

Wpatrz się w toń wody
Zatrzymaj się nad stawem, wejdź na podest, obejdź zbiornik dookoła. Przyjrzyj się tętniącemu w nim życiu. Spośród roślin wyróżnij takie, które nie są przytwierdzone do podłoża (np. salwina pływająca), rośliny przytwierdzone do podłoża, ale całkowicie zanurzone, a wynoszące tylko na powierzchnię kwiaty lub kwiatostany (np. wywłócznik, włosienicznik) lub rośliny przytwierdzone do podłoża, ale wynoszące swoje niektóre organy, np. górne partie pędów i liści (np. grążele, grzybienie, rdestnica pływająca). Przy brzegu zobaczysz rośliny bagienne. Rośliny te mają dolne partie pędów pod wodą (pałka wodna, tatarak zwyczajny, sity, turzyce, bobrek trójlistkowy). W stawie musi panować porządek, każda roślina zna swoje miejsce. Przy brzegu znajduje się pas trzcin, dalej strefa roślin o pływających liściach, a na środku stawu strefę roślin zanurzonych.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Ciekawostki związane ze stawem:
– Liście lilii wodnych wyposażone są w komory powietrzne, dzięki czemu unoszą się na wodzie jak nadmuchiwane materace. Odpoczywające lub czatujące na nich żaby wiedzą o tym doskonale i chętnie z takiej możliwości korzystają. Kwiaty lilii w okresie kwitnienia (czerwiec – wrzesień) otwierają się w godzinach przedpołudniowych. Wczesną wiosną liście lilii wodnej zabarwione są na czerwono, później zmieniają kolor na zielony.
– Charakterystyczną cechą wszystkich roślin pływających jest występowanie aparatów szparkowych na górnej stronie liści, w odróżnieniu od wszystkich innych roślin. Aparaty szparkowe to struktury komórkowe, służące do wymiany gazowej z atmosferą.
– Oddychanie powietrzem atmosferycznym pod wodą jest możliwe na wiele sposobów. Pająki wodne zabierają do wody bąbelki powietrza, osadzające się między włoskami na ich ciele. Larwy komarów i płoszczyce wystawiają ponad powierzchnię wody rurki oddechowe, a larwy rzęsielnicy przebijają pędy podwodnych roślin w celu zdobycia tlenu. Chrząszcze żyjące w wodzie trzymają zapasy powietrza pod pokrywami skrzydeł.
– Ważki są drapieżnikami, które potrafią doskonale polować w locie na inne owady, osiągając prędkość do 60 km/godz. Budowa ważek była inspiracją do powstania prototypów helikopterów. Ważka pożera swoją ofiarę jeszcze w locie. W ciągu pół godziny potrafi zjeść tyle, ile sama waży.
– Dzięki długim, cienkim, pokrytym włoskami i pazurkami nogom, nartniki posiadają umiejętność chodzenia po wodzie. Żywią się owadami, np. muchami, które wpadają do wody. Ofiara wytwarza niewielką falę, a to jest dla nartnika sygnałem do ataku.
– W stawie i nad stawem spotkamy wiele gatunków płazów, m.in.: ropuchę szarą, żabę trawną, traszki. Żaba posiada czuły na ruch nerw wzrokowy. Aby żaba wyrzuciła język i złapała owada lub pająka, ofiara musi się poruszać. Owad nieruchomy lub martwy nie zainteresuje jej w ogóle.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju


Staw w Polichtach / fot. Włodzimierz Stachoń


W okolicach Brzanki znajdują się liczne formy ochrony przyrody. Są to dwa Parki Krajobrazowe: Pasma Brzanki i Ciężkowicko-Rożnowski, Obszar Chronionego Krajobrazu Pogórza Ciężkowickiego, Obszar Natura 2000, użytek ekologiczny, zespół przyrodniczo-krajobrazowy, liczne pomniki przyrody ożywionej i nieożywionej.

Podobieństwa i różnice pomiędzy Parkiem Krajobrazowym Pasma Brzanki i Ciężkowicko-Rożnowskim Parkiem Krajobrazowym

Ze względu na sąsiedztwo Parku Krajobrazowego Pasma Brzanki i Ciężkowicko-Rożnowskiego Parku Krajobrazowego przyroda obu jest podobna. Pierwszy park obejmuje gminy Gromnik, Rzepiennik Strzyżewski, Ryglice, Szerzyny, Tuchów (woj. małopolskie) i gminę Jodłowa (woj. podkarpackie), a drugi gminy Rzepiennik Strzyżewski, Gromnik, Ciężkowice, Zakliczyn, Czchów (woj. małopolskie). Oba parki powstały w 1995 r. i mają podobną wielkość. Pierwszy liczy 15 278,23 ha, drugi 17 633,9 ha. Zadania ochrony obu parków pełni Zespół Małopolskich Parków Krajobrazowych z siedzibą w Tarnowie. Parki te powstały ze względu na szczególne wartości przyrodnicze, krajobrazowe i kulturowe. Dominującym zbiorowiskiem w wyższych partiach jest zespół żyznej buczyny karpackiej. Ponadto spotykamy zespół kwaśnej buczyny, boru mieszanego, łęgu jesionowego i grądu. W drzewostanie dominują buk, jodła, ponadto jawor, brzoza, grab, dąb szypułkowy, sosna. W podszycie spotykamy leszczynę, dziki bez, podrosty bukowe i jodłowe, w runie żywiec gruczołowaty, zawilec gajowy, jeżynę, narecznicę, kokoryczkę. Występuje tutaj ponad 60 różnych gatunków roślin, w tym rośliny naczyniowe, kserotermiczne, wśród nich około 30 roślin objętych ochroną prawną, m.in. języcznik zwyczajny, pokrzyk wilcza jagoda, wawrzynek wilczełyko, orlik pospolity, śnieżyczka przebiśnieg, kłokoczka południowa, widłaki, i paprocie. Spośród grzybów będących pod ochroną występują: soplówka jodłowa, siedziuń sosnowy i szyszkowiec łuskowaty. Przedstawicielami ssaków są: sarny, jelenie, dziki, lisy, jeże, gronostaje, łasice, wydry, bobry. Ptaki reprezentują: bocian czarny, kruk, myszołów, krogulec, jastrząb. Z płazów spotkamy: salamandrę plamistą, kumaka górskiego, ropuchę szarą, ropuchę zieloną. Gady reprezentowane są przez: padalca, jaszczurkę zwinkę i żyworodną, zaskrońca i żmiję zygzakowatą.


Kokoszka wodna / fot. Włodzimierz Stachoń

Inne formy ochrony przyrody
Na omawianym terenie powstały dwa Obszary Natura 2000. Pierwszy z nich to Ostoja w Paśmie Brzanki (pow. 788,9 ha), która powstała w 2011 r. Obejmuje obszary leśne zachodniej części Pasma Brzanki, od Doliny Białej w okolicy Chojnika przez Golankę, Nosalową, Brzankę i Bistuszową. 42% powierzchni zajmują lasy iglaste, lasy liściaste 23%, lasy mieszane 34%, siedliska rolnicze 1%. Dominującą formacją roślinną są żyzne buczyny 48%, kwaśne buczyny 13%, grąd środkowoeuropejski i subkontynentalny 16%. Drugim Obszarem Natura 2000 jest Biała Tarnowska (pow. 957 ha.). Obejmuje dolinę Białej na odcinku od Śnietnicy do Koszyc Wielkich, z odcinkami nieciągłości w Grybowie i Tuchowie. Do chronionych siedlisk zaliczana jest pionierska roślinność na kamieńcach górskich potoków, zarośla wrześni, wierzby siwej, łęgi topolowe, olszowe i jesionowe. W części pogórskiej dominują pola uprawne, łąki, łęgi, zarośla.

Kolejną formą ochrony jest powołany w 1996 r. Obszar Chronionego Krajobrazu Pogórza Ciężkowickiego, który zajmuje pow. 50 991 ha i obejmuje prawie cały obszar Pogórza Karpackiego pomiędzy dolinami Dunajca i Wisłoki (z wyłączeniem innych obszarów chronionych). Teren ten jest chroniony ze względu na zróżnicowaną morfologię terenu, zbiorowiska leśne i łąkowe oraz krajobraz kulturowy.

Do małych powierzchniowo form ochrony należy powstały w 1998 r. użytek ekologiczny w Polichtach. Zajmuje pow. 13,33 ha i obejmuje ochroną ekosystem leśny, wodny i łąkowy, w tym stanowiska chronionych gatunków roślin, grzybów i zwierząt oraz trzy źródła siarczkowe. Przy użytku znajduje się Ośrodek Edukacji Ekologicznej.

Najmłodszą formą ochrony jest utworzony w 2011 r. zespół przyrodniczo-krajobrazowy Kokocz. Zajmuje pow. 54,95 ha. Powstał ze względu na ochronę różnorodności ekosystemów leśnych, nieleśnych i wodnych zasiedlanych przez wiele cennych gatunków roślin i zwierząt oraz krajobrazu naturalnego i kulturowego. Powołany decyzją Rady Miejskiej w Ryglicach jako reakcja na planowane utworzenie kamieniołomu osobę prywatną.


Do źródeł Szwedki / fot. Dariusz Tyrpin

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Pomniki przyrody – klasyfikacja

Gmina Gromnik
Gromnik: drzewostan przy kościele św. Marcina, grupa drzew (10 szt.), starodrzew parku podworskiego, 2 dęby szypułkowe (478, 500 cm);
Polichty: źródła „Jacek” i „Paweł”;
Siemiechów: 3 dęby szypułkowe (400, 470, 500 cm), jesion wyniosły (295 cm), lipa drobnolistna (530 cm);
Chojnik: 2 dęby szypułkowe (680, 640 cm);
Brzozowa: lipy drobnolistne (225 – 305 cm).

Gmina Szerzyny
Szerzyny: 2 dęby szypułkowe (od 375 cm);
Ołpiny: dąb szypułkowy (660 cm), dąb czerwony (503 cm), lipa drobnolistna (335 cm), wszystkie w parku dworskim;
Żurowa: piaskowiec „Ostry Kamień”;
Czermna: lipa drobnolistna (310 cm), dąb szypułkowy (365 cm).


W parku podworskim w Ołpinach / fot. Piotr Firlej

Gmina Ryglice
Ryglice: lipa drobnolistna przy wejściu do parku dworskiego (467 cm), 2 dęby szypułkowe – Galia Górna (467, 300 cm);
Lubcza: dąb szypułkowy (620 cm);
Zalasowa: topola osika (390 cm), lipa drobnolistna (340 cm), dąb szypułkowy (440 cm);
Wola Lubecka: grab pospolity (374 cm).

Gmina Rzepiennik Strzyżewski
Rzepiennik Strzyżewski: 2 lipy drobnolistne (372, 373 cm), 2 dęby szypułkowe, w tym dąb „Jakub” na granicy Rzepiennika Strzyżewskiego i Marciszewskiego (356, 560 cm);
Rzepiennik Biskupi: dąb szypułkowy (447 cm), jesion wyniosły (383 cm), wiąz szypułkowy (257 cm);
Rzepiennik Suchy: dąb szypułkowy (460 cm);
Olszyny: 2 dęby szypułkowe (530, 520 cm).

Gmina Tuchów
Tuchów: lipa drobnolistna koło plebanii (563 cm), dęby szypułkowe na terenie dawnego parku dworskiego Rozwadowskich (366, 460, 411 cm), 2 lipy drobnolistne przy kapliczce na Garbku (395, 352 cm), 3 lipy drobnolistne, kasztanowiec biały przy sanktuarium (od 250 do 360 cm), dąb szypułkowy „Wojtek” (696 cm), lipy szerokolistne przy drodze do sanktuarium (od 154 do 362 cm), lipa drobnolistna na Wołowej (378 cm);
Piotrkowice: lipa drobnolistna, koło plebanii (362 cm),
Burzyn: 2 lipy drobnolistne przy rozwidleniu dróg (280, 275 cm), aleja lipowa i inne gatunki drzew, 3 dęby szypułkowe (540, 463, 470 cm), głaz na zboczu wąwozu rozcinającego północny stok pasma Brzanki;
Karwodrza: aleja drzew, 3 lipy drobnolistne obok kapliczki (224, 240, 235 cm), 5 dębów szypułkowych w parku podworskim (343 – 450 cm);
Buchcice: 4 dęby szypułkowe (398, 670, 590, 741 cm), lipa drobnolistna (425 cm),
Siedliska: dąb szypułkowy (430 cm).

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju


Brzanka skąpana we mgle / fot.Włodzimierz Stachoń

Pierwsze ślady człowieka w Karpatach sięgają 2100 r. p.n.e. Wówczas na skraju Pogórza Ciężkowickiego osiedliła się ludność należąca do grupy pleszowskiej kultury mierzanowskiej. Około 1650-1600 r. p.n.e. przełęcze karpackie przekroczyła grupa ludności kultury Otomani-Füzesabony i osiedla się pokojowo w Trzcinicy na przedmieściach dzisiejszego Jasła. Osadnictwo rozwijało się na Pogórzach Karpackich dużo wcześniej niż na terenie Beskidów. Kolonizacja podążała z północy i z południa w pierwszej chwili obejmowała Pogórze Karpackie, a dopiero później Beskidy.

Ciągłość osadniczą notujemy na Pogórzu od VI w n.e. Początkowo osadnictwo skoncentrowane jest wzdłuż głównych rzek regionu: Białej, Ropy, Wisłoki. Stałe i zorganizowane osadnictwo możemy datować na XIII w., a najbardziej intensywna kolonizacja przypada na czasy Kazimierza Wielkiego. Począwszy od XIV w., postępowało zasiedlanie mniejszych dolin. Wówczas powstające wsie dzielono na łany, a więc pasy pól średniej szerokości 400 m i długości 2 km, ciągnące się od dolin po wierzchowiny. Właściciele miejscowości zajmowali kolejne połacie karczowanego lasu, zakładając przy tym kolejne osiedla. Ograniczeniem karczunku była inna, już istniejąca miejscowość. Na uwagę zasługuje odnalezienie przez archeologa i właściciela Ołpin Karola Rogawskiego krzemiennej siekierki w tej miejscowości. Krzemienne toporki odnaleziono również w Rożnowicach, Rzepiennikach, Turzy. Świadczy to o wczesnym zasiedleniu przez ludy rolnicze lub pasterskie terenu, bo w tym czasie jeszcze
o stałych osadach tutaj mówić nie możemy.

Grody obronne, grodziska
Okolice Brzanki obfitują w małe, a licznie występujące grodziska i stróże. Najwięcej z nich znajdowało się w okolicy Tuchowa. Prawdopodobne miejsce jednego z największych grodzisk tego terenu to Lipowe Wzgórze w Tuchowie, o czym ma świadczyć topografia terenu oraz odnaleziony denar Bolesława Chrobrego i ceramika. Także określenie tego miejsca jako „grodziska” pojawia się w księgach ławniczych w 1596 r. Tutaj miała znajdować się stróża rycersko-obronna Bolesława Chrobrego. Drugim stanowiskiem w Tuchowie było grodzisko na „Ptasiej Górce”, w miejscu dzisiejszej Ochotniczej Straży Pożarnej. Grodzisko rozciągało się od ul. Okólnej przez Sobieskiego do Głębokiej. F. Kiryk i Z. Ruta podają za przekazami ustnymi, że tuchowskie „grodzisko” na Przedmieściu Większym znajdowało się na zachód od miasta. Lokacja miasta w 1340 r. nastąpiła pomiędzy grodziskami Przedmieścia Mniejszego i Przedmieścia Większego (Wyższego). Źródła podają również występowanie grodziska na Zbójniku, w miejscu dawnej targowicy (okolice dzisiejszej Galerii Tuchowskiej). W Kielanowicach Dolnych wskazywano w XIX w. miejsce nazywane „wieżyskiem”, gdzie miał znajdować się gródek obronny. Prawdopodobne miejsca lokalizacji niewielkich stróż to Winnica lub Babia Góra w Gromniku. Miejsce dworu w Rzepienniku Biskupim nazywane jest „zameczkiem”. „Zamczysko” było również
w Rzepienniku Strzyżewskim (relikty warowni rozebrano przed 1890 r.). W Lubaszowej ludność nazywa jedno z miejsc „Zamkiem”.

Lokacje miejscowości
Za czasów Kazimierza Wielkiego prowadzono na naszym terenie intensywną akcję osadniczą, w czasie której powstawały miejscowości na prawie niemieckim lub przenoszone były na prawo niemieckie. Do najwcześniej lokowanych miejscowości na prawie niemieckim w regionie należą:
Biecz (1257, 1363), Tarnów (1330), Tuchów (1340), Rzepiennik Marciszewski (1344), Rzepiennik Strzyżewski (1347), Rzepiennik Biskupi (ok. 1354), Binarowa (1348), Szerzyny (1348), Ołpiny (1349), Ryglice (ok. 1351), Siedliska k. Tuchowa (ok. 1351), Rozembark (ok. 1354), Pilzno (1354), Dębica (1358, 1372), Jodłowa (1359), Czermna (1360), Jasło (1366), Żurowa (1368), Święcany (ok. 1369), Olszyny (ok. 1361), Jodłówka Tuchowska (ok. 1436).

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Łazęki – pierwsi osadnicy
Jeszcze zanim sieć osadnicza rozwinęła się i wchodziła w boczne doliny, już pojawiali się łazęki. Byli to ludzie zaprawieni w bojach z przyrodą. Znajdowali oni w lasach dogodne warunki życia. Jeżeli znaleźli jakąś polanę, poszerzali ją, jeżeli nie było naturalnej polany, okorowywali drzewa, a następnie wycinali je lub wypalali. W popiele wysiewali zboże, a po kilku latach, kiedy ziemia wyjałowiała się, przenosili się na inny teren. Ten pozostawiali na czas, kiedy urosły na nim niewielkie drzewa, które później spalali, a popiół z nich użyźniał glebę. Początkowo ten typ gospodarowania rozwijał się głównie w sezonach letnich. Później również zakładano stałe osady. Po wyjałowieniu ziemi ruszali w górę doliny w poszukiwaniu nowej polany, nowego dogodnego terenu. W ten sposób dali początek późniejszym niwom (polom uprawnym, łanom, układom leśno-łanowym). Przy lokowaniu wsi na prawie polskim łazęki byli nie tylko koczownikami, ale również klasą społeczną i zawodową. Świadectwem działalności jest nazwa szczytu Wysoki Łaz w Paśmie Brzanki, oraz nazwy przysiółków: Łazy w Kowalowej, w Dębowej i w Lichwinie.

Proces kształtowania sieci osadniczej

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Pierwsi osadnicy nie posiadali planów prowadzenia zorganizowanego osadnictwa, dlatego pierwotny układ osadniczy ma charakter nieregularny i chaotyczny. Tu sposób gospodarowania nie zachował się, ponieważ zastąpił go rozpowszechniony w XIII w. układ leśno-łanowy (łańcuchówka). Zagrody w tym przypadku znajdowały się po obu stronach drogi biegnącej doliną, na swoim pasie ziemi. Chłop otrzymywał 1 łan frankoński ziemi (24 ha), a jego pas gruntów ciągnął się od doliny po wododział. W wyższej, niekarczowanej części właściciel posiadał las. Stąd nazwa układ leśno-łanowy. Ponieważ grunty mogły różnić się klasą gleb, dogodniejszym położeniem względem centrum wsi, losowano parcele.
Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Taki układ z czasem ulegał zagęszczeniu, a dzielone działki były coraz węższe, aż w końcu zaczęto dzielić działki poprzecznie. W tym przypadku nadal sprawiedliwie dzielono działki. Przydzielano po jednej działce leżącą na dobrych glebach, jedną na średnich, a jedną na najgorszych.
Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

W kolejnych pokoleniach nie było możliwości zadowalającego wszystkich podziału. Każdy fragment pola mógł należeć do kogoś innego. Jedni gospodarowali w dolinach, gdzie mieli lepsze warunki, inni wysoko, gdzie teren był wybitnie mniej urodzajny. Bezpośrednim efektem takiego stanu rzeczy było rozwarstwienie społeczne i majątkowe. Kolejnym etapem procesu osadniczego był rozwój gospodarki folwarcznej.
Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Folwarki powstawały albo na miejscach nowo pozyskanych, wykarczowanych terenach lub poprzez zabieranie wójtom i chłopom ich ziem, które łączono w całość. Role wykupywano, a dotychczasowych właścicieli przenoszono na niezamieszkane obszary, na puste role lub w ogóle ich pozbawiano ziemi. W tym czasie rozwija się system pracy pańszczyźnianej. W XIX w. i na początku XX w. następuje proces dzielenia ziemi pomiędzy chłopów na terenach należących do folwarku. W ten sposób w miejscu „pustek” powstają przysiółki (przy siole, przy wsi), które następnie rozbudowują się
i rozrastają lub pozostają skupiskiem dwóch, trzech gospodarstw.
Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju


Stary dwór w Gromniku / fot. Piotr Firlej


W podziale administracyjnym Polski XII w. dzielono ziemie na prowincje, a te na kasztelanie. Największą w regionie była kasztelania wojnicka. To z niej w XIII w. wydziela się kasztelania biecka, a być może również sądecka. Pierwsza wzmianka o kasztelanii wojnickiej pochodzi z 1217 r., o kasztelanii bieckiej z 1243 r. W późniejszym okresie następuje zamiana kasztelani na powiaty.

Podział administracyjny końca XVI w.
Koniec XVI w. to złoty okres rozwoju Polski. Wówczas okolice Brzanki rozdzielają dwa województwa: krakowskie i sandomierskie, a granica przebiega północnym skrajem Pogórza Rożnowskiego i Ciężkowickiego.

Podział dóbr w końcu XVI w.
Średniowieczny układ podziału własności utrzymywał się aż do zaborów. Koniec XVI w.to mniej więcej równy udział dóbr królewskich, szlacheckich i kościelnych w okolicach Brzanki. W ciągu wieków sytuacja ta zmieniała się nieznacznie. Największa rotacja dotyczyła własności szlacheckich, ponieważ często majątki te zmieniały właścicieli, co jednak nie było regułą.

Własności szlacheckie
Wiele miejscowości należało przez wieki do szlachty. Inne zostały zakupione po licytacjach od rządu austriackiego. Dobra szlacheckie często przechodziły z rąk do rąk, innym razem pozostawały we władaniu jednej rodziny przez kilka wieków. Jak to wyglądało w poszczególnych miejscowościach?

Gmina Gromnik
Gromnik, Chojnik, Golanka, Brzozowa, Polichty, przez długi okres należały do benedyktynów tynieckich. Brzozowa i Polichty były własnością Spytka z Melsztyna i Mikołaja Jordana, a od 1843 r. – Rozwadowskich z Tuchowa. Właścicielem Gromnika w XV w. był Jan Wojnarowski, a od XVI do XVIII w. miejscowość należała do Wielopolskich. W 1780 r. właścicielem dóbr jest Joachim Sobolewski, którego córka wychodzi za mąż za Ignacego Dzwonkowskiego. Do znacznych osiągnięć tego rodu należy prowadzenie od 1805 r. przez Feliksa Dzwonkowskiego jednej z największych stadnin koni w monarchii austro-węgierskiej. Feliks Dzwonkowski był jednocześnie kolatorem kościoła św. Marcina. Jego syn, Edward uczestniczył w Wiośnie Ludów na Węgrzech, jak również był jednym z inicjatorów rozwoju przemysłu naftowego w Galicji; został pochowany na starym przykościelnym cmentarzu. Po Dzwonkowskich właścicielami są m.in.: Piotr Bielecki, Jan Chwalibóg, Włodzimierz Olszewski, Jerzy i Maria Szczanieccy. Również na starym cmentarzu pochowany został ojciec Marii, prof. Michał Rostworowski. Właścicielem dworu na terenie dzisiejszego nadleśnictwa przed wybuchem II wojny była rodzina Rozwadowskich. Mieszkał tutaj pchr. Bronisław Rozwadowski „Dynamit”, który zginął w czasie akcji partyzanckiej w Dąbrach 17 października 1944 r. Tam również wraz z innymi poległymi został pochowany.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Gmina Ryglice
Miejscowości: Ryglice Dolne, Średnie i Wyższe, Uniszowa, Bistuszowa, Joniny i Burzyn stanowiły przez wieki własności dwóch rodów: Kielanowskich i Łyczków. Poprzez małżeństwa władali tutaj przez 300 lat. Wiemy, że Ryglice w roku 1474 należały do Mikołaja Łyczki. W 1486 r. Jakub Burzyński kupił od Mikołaja 7 łanów w Ryglicach Górnych i Dolnych. Później, w 1581 r. Piotr Łyczko posiadał część Ryglic Niższych i całe Ryglice Wyższe, a w 1629 r. Stanisław Łyczko jest właścicielem Ryglic Wyższych, Niżnych i Średnich. Z późniejszych czasów dowiadujemy się, że w 1803 – Potoccy sprzedają Ryglice Kazimierzowi Leśniowskiemu. W 1859 r. umiera Stefan Leśniowski herbu Gryf. Jego epitafium znajduje się na cmentarnej kaplicy w Ryglicach. Około połowy XIX wieku właścicielką Ryglic zostaje Anna Ankwiczówna Borzęcka. Od 1883 roku właścicielką Ryglic i Jonin jest hrabina Stefania Szczepańska. Lubcza w 1448 r. jest w posiadaniu Tarnowskich, w 1461 r. należy do Błońskich
i kolejnych właścicieli. Pod koniec XVII właścicielem jest Jan Piegłowski, później m.in. Ksawery Nowakowski, Adam Borecki, rodzina Broniewskich. Wśród właścicieli Kowalowej należy wymienić Oziembłowskich, Stanisława z Szalowej, Gładyszów z Szymbarku. W XV w. właścicielem jest rodzina Kowalowskich, później Wielopolskich, Pieniążków, Michniewskich. Warto wspomnieć przy tej okazji wydarzenie z 1449 r. Wówczas to Piotr z Burzyna, właściciel Jonin, podważył szlachectwo Piotra z Kowalowej, nazywając go „chłopem”. Rok później Piotr z Burzyna zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, być może padł ofiarą zemsty. Jest to o tyle prawdopodobne, że po śmieci jego bracia otrzymali od anonimowej osoby 40 grzywien za niego. Zalasowa, ze względu na bliskość Tarnowa, w 1448 r. jest w posiadaniu Tarnowskich, później Ostrogskich. W 1621 r. podzielona została na część należącą do Ostrogskich (książęcą), i należącą do Jana Zamoyskiego (zamoyską). Od końca XVIII do XX w. należy do Sanguszków. W połowie XIX w. Bistuszowa należy do Bossowskich, później do Ruchterów. Dworek w Bistuszowej-Kozłowie należy m.in. do Wilhelma du Lauransa.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Gmina Rzepiennik Strzyżewski
Właścicielami Rzepiennika Biskupiego po 1772 r. do końca XIX w. jest rodzina Szołayskich. Później dwór zostaje sprzedany Żydom. Na początku XX w. dwór zostaje zakupiony przez Więckowskich. W tym czasie również w dworze przebywa m.in. Jan Bulas – uczeń Wyspiańskiego, autor polichromii w kościele i we dworze – oraz Wincenty Witos. Właścicielami Turzy w XV i XVI w. był ród Turskich. Przy tej okazji warto wspomnieć o rodach zarządzających Rzepiennikami: Uchaczy, Strzeszów, Oziembłowskich oraz Melsztyńskich – właścicieli Olszyn w XIV i XVI w.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Gmina Szerzyny
Właścicielami Szerzyn, Ołpin, Olszyn, Święcan byli w XIV – XVI w. Melsztyńscy. W połowie XVI w. Ocieccy, w XVIII w. Uniatyccy, w XIX w. Kochanowscy. W 1731 r. właściciel Szerzyn Stefan Uniatycki uzyskuje zgodę od Augusta II Sasa na założenie w miejscu wsi miasteczka z nazwą od swojego imienia – „Stefanów”. Ostatecznie nie zmieniono nazwy miejscowości.
Żurowa, podobnie jak Swoszowa, należała do starostów bieckich. Ostatnimi właścicielami Żurowej byli Budzynowie. Julian Budzyn, ostatni z właścicieli, zginął w Katyniu; jako jeden z nielicznych pisał pamiętnik w czasie uprowadzenia.
W Czermnej dworków było przynajmniej kilka, co wyróżniało miejscowość na tle innych. W historii miejscowości pojawiają się nazwiska Gorajskich (przez których została ufundowana w XIV w. Czermna), Czermneńskich, Ramułtów, Zajkowskich. W XIX w. nazwisk właścicieli poszczególnych części miejscowości pojawia się kilkanaście. Karol Zajkowski był budowniczym linii kolejowej Stróże – Jasło. Zarobione pieniądze zainwestował w folwark na Saryszu, gdzie założył 7 ha park. W 1901 r. posiadał majątek Sarysz i Srokowiec, las na Liwoczu, las Piekło, Wierzchgóry. Gospodarował bardzo rozsądnie majątkiem. Budował blichy, potażarnię, browary, gorzelnie, cegielnię, rozwijał przemysł garncarski. Po jego śmierci w 1913 r. żona Leonia wyszła za mąż za Michała Łobaczewskiego. Wspólnie rezydowali do czasu wojny, będąc kolatorami kościoła parafialnego.
Po ciotce, Teresie Rudnickiej, właścicielem Ołpin zostaje Karol Rogawski, wielki patriota, sekretarz powstania krakowskiego, z zamiłowania archeolog. Za jego czasów w ołpińskim dworze można było odnaleźć pamiątki po Mickiewiczu, korespondencje ze Słowackim i wiele innych pamiątek narodowych
i dzieł sztuki. Właścicielką folwarku na południe od dworu była Teresa Kamieniecka.

Dwór w Rzepienniku Biskupim / fot. Piotr Firlej
Dwór w Rzepienniku Biskupim / fot. Piotr Firlej

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Gmina Tuchów
W okolicy Tuchowa było kilku właścicieli dworskich. Karwodrza należała począwszy od XV w. do Jana z Baranowa, następnie do Mikołaja Nanejki, Wielogłowskich, Niemyskich, Berké. Właścielami Burzyna, Kielanowic, Ryglic, Jonin byli Burzyńscy. W 1453 r. Jan Burzyński (syn Mikołaja Burzyńskiego z Burzyna), który był również właścicielem Kielanowic Dolnych i Górnych, zmienił nazwisko na Kielanowski. Później Burzyn obejmują Chrząstowscy, wyznawcy kalwinizmu. W 1833 r. właścicielem Burzyna i Szczepanowic zostaje Aleksander Różycki, ale od 1858 r. do II wojny ponownie należą do Chrząstowskich. Chrząstowscy są również właścicielami Zabłędzy. Największym majątkiem na południe od Tarnowa w 2. poł. XIX w. dysponowali Rozwadowscy. Posiadali Tuchów, Siedliska i Brzozową z Polichtami.

Własności benedyktyńskie
Posiadanie w średniowieczu przez klasztory i biskupstwa miast i mniejszych miejscowości nie było niczym nadzwyczajnym. Ziemie podarowane benedyktynom tynieckim przez królową Judytę, żonę Władysława Hermana w 1105 r. potwierdził papież Grzegorz IX w 1229 r. Poza kluczem tuchowskim (do którego należała Meszna Opacka, Lubaszowa, Dąbrówka, Gromnik, Golanka) benedyktyni otrzymują Klecie nad Wisłoką, Opatkowice nad Dunajcem (dziś Zakliczyn), Zawadę k. Tarnowa. Obok Tuchowa do opactwa tynieckiego należały miasta: Skawina, Brzostek, Kołaczyce, Opatowiec. Za sprawą dokumentu wydanego przez Kaziemierza Jagiellończyka w 1456 r. dowiadujemy się, że klasztor tuchowski posiadał w regionie tarnowskim połowę wsi Rudka, Kargów, Chojnik, Baboniówkę, Siedliska, część Mesznej, Lubaszową, Dąbrówkę, miasto Tuchów, Gromnik, Golankę i Zborowice. Ten stan utrzymywał się do początków XVI w. Według innych źródeł do dóbr klasztornych należała Uniszowa, ale od 1407 r. przeszła w ręce szlacheckie. Turza była własnością benedyktynów do 1354 r. Pomimo bliskości tuchowskiego klasztoru nigdy do benedyktynów tynieckich nie należały Kielanowice.

Rozbiory i koniec prepozytury
Jedną z wielu reform cesarza Józefa II na terenie monarchii Habsburgów była likwidacja zgromadzeń zakonnych, które nie prowadziły szkół lub nie opiekowały się chorymi. Dekret wydany przez cesarza Józefa II 14 września 1787 r. nie zostaje zrealizowany w Tuchowie od razu, a dopiero po śmierci ostatniego opata. W latach 1821-1842 parafią tuchowską opiekują się jezuici, od 1831 r. księża diecezjalni. W 1893 r. przychodzą do Tuchowa redemptoryści.

Buchcice i Meszna Opacka / fot. Wiktor Chrzanowski
Buchcice i Meszna Opacka / fot. Wiktor Chrzanowski

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuCzym była tuchowska prepozytura?
Prepozyt z łacińskiego oznacza przełożonego. Prepozytura to dom zakonny z urzędem administracyjnym i duszpasterskim, probostwo. W Tuchowie prepozyturę przy kościele parafialnym św. Jakuba posiadali benedyktyni w latach 1460-1821. W czasach opata Macieja ze Skawiny notuje się początki klasztoru benedyktyńskiego w Tuchowie. Zostaje wydzielona prepozytura, a pierwszym prepozytem zostaje mnich Grzegorz. Obydwaj zostają umieszczeni na „tryptyku z Tuchowa” wykonanym w 1461 r., który znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie. Przy kościele sanktuaryjnym utworzono przeorat – miejsce, w którym mieszkał przełożony domu zakonnego. Prepozyturę tuchowską podzielono na klucze zarządzane przez miejscowe dwory, inne puszczano w dzierżawę. Dwór i folwark klasztoru znajdował się na Przedmieściu Większym (Wyższym).

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuW 1565 r. benedyktyni wydzierżawili Lubaszową i Siedliska Andrzejowi Śreniawie. Jego synowie po przejściu na arianizm postanowili zająć bezprawnie dzierżawione miejscowości. Od 1571 r. przez kolejne kilkadziesiąt lat toczyły się rozprawy w Goleszu, Bieczu i Lublinie o te majątki. Za każdym razem sprawę przegrywali, zawsze jednak ignorowali wyrok. Ponieważ egzekucja wyroku leżała w tym czasie po stronie zainteresowanych, na prośbę opata tynieckiego bratanek jego Krzysztof Sułowski wyrzucił ich ok. 1618 r.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuPierwszy ordynariusz diecezji tarnowskiej, wcześniej proboszcz parafii tuchowskiej Florian Amand Janowski przebierał się za żebraka i chodził po okolicznych miejscowościach. Wynikiem tych obserwacji i rozmów było wybudowanie w Tuchowie szpitala dla biednych i chorych.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju


Zapomnianymi drogami / fot. Wiktor Chrzanowski


Układ dróg na Pogórzu Karpackim kształtowany był przez wieki przez rozwój sieci osadniczej, zróżnicowany poziom wód w rzekach i możliwości techniczne. Do XVI w. drogi nie miały utwardzonej nawierzchni, a po opadach często stawały się nieprzejezdne. Poziom rzek był znacznie wyższy od dzisiejszego, dlatego je prowadzono grzbietami lub zboczami dolin. Zmiany na przestrzeni wieków są bardzo duże, dlatego warto zauważyć te różnice.

Drogi w XVI w.
Drogą o mniejszym znaczeniu niż dawniej jest odcinek z Tuchowa przez Zalasową do Pilzna. Kiedyś odcinek ten był fragmentem traktu węgierskiego z Nowego Sącza do Pilzna, a dalej do Lublina. Informację o przebiegu traktu odnajdujemy w dokumentach z 1545 r. dotyczących sporu o granicę Tuchowa i Zalasowej pomiędzy opatem tynieckim a Tarnowskimi. Innym ciekawym dokumentem na temat dawnego przebiegu i stanu dróg jest przeprowadzona w 1570 r. z polecenia administracji królewskiej lustracja dróg. Najważniejszym traktem w regionie jest droga z Krakowa przez Tarnów, Pilzno, Jasło w okolice Biecza dalej na południe. Do najważniejszych dróg opisanych przez lustratora należy połączenie z Biecza do Ciężkowic przez Sitnicę oraz przez Rzepienniki do Zakliczyna. Lustrator opisuje również drogę przez Szerzyny, Ołpiny i Olszyny do Rzepiennika Biskupiego. Tam droga bardzo zła i wąska, ale iż nie było nikogo, rozkazać nie mieliśmy komu.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuKierunkowskazy w dawnych czasach
Skomplikowany układ grzbietów Pogórza Ciężkowickiego wymusił na administratorach średniowiecznego szlaku handlowego z Biecza w kierunku Tarnowa utworzenie latarni wskazujących drogę wędrówki karawan kupieckich. Jedna z nich stoi do dzisiaj przy drodze z Biecza do Racławic, druga stała przy kościele św. Jana Chrzciciela w Rzepienniku Biskupim (szczyt Taborka lub jego okolica), trzecia do dziś znajduje się w Jodłówce Tuchowskiej na Zadworzu.

Dojazd z Tarnowa do Żurowej
Bogusz Stęczyński, wspominany już w innym miejscu XIX-wieczny podróżnik, opisał dojazd do skały Borówki w Żurowej. Co ciekawe, nie kieruje się z Tarnowa na Tuchów czy Ryglice, ale na Jodłową i Swoszową. Chcąc tę osobowość natury zwiedzić jedzie się albo z Tarnowa przez Pilzno, a potém w bok na Jodłowę i Swoszowę, albo z Jasła na Biécz, Rasławice, Rozembark, Rzepiennik i Ołpíny […]
O ważnej dla ruchu lokalnego drodze wspomina legenda o zapadłej karczmie w Kowalowej. Według legendy droga handlowa przebiegała przez Karczmisko w przysiółku Na Górach (dzisiejsze Chybie). Być może właśnie o tej drodze wspominał Bogusz Stęczyński, kierując zainteresowanych jadących z Tarnowa do Żurowej?

Droga przez Jodłówkę Tuchowską
W połowie XIX w. nie było wygodnej drogi doliną Rostówki z Jodłówki Tuchowskiej do Lubaszowej. Centrum Jodłówki Tuchowskiej jeszcze w 2. poł. XIX w. położone było wysoko na grzbiecie, a nie w dolinie jak obecnie. Na Zadworzu znajdował się cmentarz parafialny, kaplica przy latarni na szlaku handlowym. Główna droga przez Jodłówkę biegła od Rzepiennika Biskupiego przez Zadworze dalej na Ratówki i do Uniszowej. Taki przebieg drogi zaznaczony został na austriackiej mapie z XIX w.

Figura św. Jana Nepomucena w polu
Nad Szwedką w Ryglicach stoi w szczerym polu figura św. Jana Nepomucena z 1862 r. Nie prowadzi do niej żadna droga. Skąd tak duża figura w tym miejscu? Okazuje się, że w czasie zaborów Austriacy postanowili wybudować drogę z centrum Ryglic do Jonin wzdłuż rzeki, a nie grzbietem, tak jak biegła wcześniej i obecnie. Droga ta przez miejscowych nazywana była „cesarką”. Co ciekawe, ten odcinek nieistniejącej dzisiaj drogi na mapie wydawnictwa Compass zaznaczony jest bardzo wyraźnie jako droga gruntowa i dokładnie odwzorowuje przebieg dawnego traktu. Sieć dróg okolic Ryglic z końca XVIII w. odnajdujemy na mapie Miega (1775-1778). Widzimy na niej, że większość dróg biegnie w okolicy Ryglic w tym czasie grzbietami, np. z Ryglic w kierunku Zalasowej, z Kowalowej w kierunku Lubczy.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

O księdzu, co o dobre drogi walczył
Ksiądz Michał Rozmus sprawował funkcję proboszcza kościoła NMP w Tuchowie w latach 1863-1882. W 1866 r. został wybrany na inspektora drogi z Tarnowa do Gromnika. Z tej funkcji wywiązywał się bardzo dobrze, za co został nagrodzony przez Inspektoralną Radę Powiatową. Został również inspektorem drogi przez Karwodrzę. Odpowiadał od tej chwili za jej stan i miał obowiązek egzekucji prac przy jej naprawie. Ponieważ właściciele dworscy w Zabłędzy i Karwodrzy nie wykonywali tych prac, przesyłał na nich skargi do urzędów państwowych. Naraził się zwłaszcza dziedzicowi Karwodrzy – Berké. Punktem zapalnym okazała się próba wymuszenia poboru opłat za wypas bydła w przydrożnych rowach. Według przepisów taki wypas był odpłatny, a przywołanie tych przepisów nie spodobało się zarówno dziedzicowi Berké jak i miejscowej ludności. Ponadto miejscowa ludność zmuszana była do naprawy drogi. Ponieważ Berké zamknął przejazd drogą za dworem, pielgrzymi, którzy odwiedzali sanktuarium od strony Skrzyszowa i częściowo Pilzna, przestali przychodzić. Po kilku wzajemnych pozwach do rady powiatowej ksiądz Rozmus wygrał. W 1871 roku złożył rezygnację z inspektorstwa drogi powiatowej i drogi przez Karwodrzę.

Pomiędzy Żurową i Ryglicami
Obecnie droga z Ryglic przez Galię Górną do Żurowej poniżej krzyża skręca ostro w lewo i biegnie w kierunku gospodarstwa i kamieniołomu. Dawna droga skręcała w prawo, obecnie w wąską i stromą drogę uchodzącą w las. Nieco dalej, w miejscu połączenia się drogi z Gali Dolnej i z Księżego Podlesia, roztacza się piękna panorama na wzgórza w rejonie Żurowskiego Podlesia. Przed nami Krzyżowa, Kamionka, Wielka Góra. Od nich odchodzą grzbiety w kierunku północnym. To nimi dawniej wiodły stare drogi i ścieżki mieszkańców okolicznych miejscowości. Podróżowano nimi najczęściej z Żurowej na targ do Ryglic, Tarnowa i na odpust do Tuchowa. Biegła tędy droga „na Rogacza” – rozłożystego buka w przysiółku Dobrocin lub przez Księży Las, który obecnie przybiera wyraźnie ciemniejszy kolor ze względu na zbiorowiska starych jodeł. Jeszcze jedną drogą była ta „na korzenie”. Biegła trawersem od Galii Górnej do Wielkiej Góry (podobnie jak szlak konny „Karpackie Podkowy” i szlak niebieski PTTK).

Pomiędzy polami / fot. Wiktor Chrzanowski
Pomiędzy polami / fot. Wiktor Chrzanowski

Wiklinowy most
Nieistniejącą już dzisiaj drogą lokalną była, utworzona przez Niemców w czasie II wojny światowej, droga na „most wiklinowy” w Lubaszowej. Jadąc od strony Dąbrówki Tuchowskiej, mijamy przejazd kolejowy i na dużym placu skręcamy w lewo. Wjeżdżamy w drogę, która wiedzie nas w kierunku rzeki Białej. Droga w pewnym momencie zanika. Większa część tej drogi wyłożona została przez Niemców starymi podkładami kolejowymi, które znajdują się tutaj do dzisiaj. Konstrukcję mostu z wikliny wzmacniała zamarznięta rzeka. Dzięki temu można było tędy przejechać nawet cięższym samochodem.
Z mostu korzystano nawet do maja.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju
Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Na znak pokoju / fot. Włodzimierz Stachoń
Na znak pokoju / fot. Włodzimierz Stachoń


Do największych ośrodków reformacji na Pogórzu w XVII w. należały Gorlice, Biecz, Jasło, Ciężkowice, Bobowa, Lusławice. Tarłowie, wyznawcy kalwinizmu, dzierżawili Rozembark i Rzepiennik Strzyżewski, a kalwini – Jodłową. Lubaszową i Siedliska dzierżawili arianie – Mikołaj Śreniawa i jego syn Piotr. W Ryglicach rodzina Łyczków ewoluowała od kalwinizmu do arianizmu.
W Jodłowej mieszkała znana alchemiczka, czarownica – Concordia. Znakiem kontrreformacji było ufundowanie klasztorów Franciszkanów Reformatów w Zakliczynie i Bieczu.

Utrata dobrego imienia
Spory pomiędzy katolikami a kalwinami nie ucichły po wygnaniu arian. Aleksander Chrząstowski, właściciel Burzyna, wyznawca kalwinizmu ożenił się z Anną Heleną Burzyńską – katoliczką. Mieli oni córkę Barbarę. Po śmieci Aleksandra (1668 r.) bracia zmarłego Piotr i Stanisław odebrali Annie wbrew jej woli córkę, aby ją wychować w duchu kalwińskim. W czasie procesu oskarżyciele dopatrzyli się w ich poczynaniach zakazanego prawem polskim w 1658 r. nawiązania do działalności ariańskiej. Celem działania było osłabienie, a nawet zlikwidowanie ośrodka kalwinizmu w Szczepanowicach. Skazano Chrząstowskich na infamię (pozbawienie dobrego imienia i praw obywatelskich), a Kałaja – duchownego, na utratę dóbr i śmierć za tendencje ariańskie, jakich dopatrzono się w jego pismach wydawanych drukiem oraz w jego działalności. Wyrok na Kałaja był pierwszym w Rzeczypospolitej wyrokiem śmierci wydanym na duchownego kościoła kalwińskiego. W następnym roku wyrok jednak anulowano. Szczepanowice, Lusławice, Zabłędza znajdowały się we władaniu Chrząstowskich z Burzyna. Stały się one w drugiej połowie XVII w. ośrodkiem małopolskiego kalwinizmu. Ksiądz Bartłomiej Rusinowski z Piotrkowic w 1671 r. wniósł pozew do Trybunału Lubelskiego, oskarżając Chrząstowskich, Broniewskich i Szymona Akwilę o przynależność do sekty kalwińsko-ariańskiej i m.in. o profanację obrazu Matki Bożej Tuchowskiej. Trybunał Lubelski nakazał zburzenie zboru w Szczepanowicach, do czego jednak nie doszło. Piotr Chrząstowski zwrócił się bezpośrednio do sejmu w 1672 r., który uchylił wyrok, a w 1677 r. cofnięto Chrząstowskim infamię.

Dawny dwór Chrząstowskich w Burzynie / fot. Piotr Firlej
Dawny dwór Chrząstowskich w Burzynie / fot. Piotr Firlej

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju


Dwór w Szerzynach – świadek rabacji galicyjskiej / fot. Piotr Firlej


Czy polska pańszczyzna i poddaństwo chłopów wobec feudałów nie były swoistym przejawem niewolnictwa? Teraz to śmiała teza, ale zastanówmy się nad jej zasadnością. Pańszczyzna była przymusową i darmową pracą na rzecz pana w zamian za możliwość korzystania z ziemi. Zasady ustalane były jednostronnie, bez możliwości negocjacji przez chłopów. Daninami, na rzecz pana mogło być np. oddawanie płodów rolnych, opłata pieniężna, robocizna (pańszczyzna). W czasach poprzedzających gospodarkę folwarczno-pańszczyźnianą chłopi byli wolnymi, dziedzicznymi właścicielami ziemi. Z każdym kolejnym wiekiem sytuacja się pogarszała. Początkowo obowiązywał chłopów jeden dzień pracy pańszczyźnianej, później dokładano kolejne. Kim lub czym dla szlachcica był chłop w wieku XVII czy XVIII?

Warunki ekonomiczne
W systemie gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej udział chłopów w gospodarce pieniężnej był bardzo mały. Zmalał popyt na produkty rzemieślnicze, przez co gospodarstwa się nie rozwijały. Z darmowej pracy na rzecz pana ludzie byli niezadowoleni, a to przekładało się na jej jakość. Państwo stawało się coraz biedniejsze. Szlachta rekompensowała straty większą liczbą dni pańszczyźnianych – z 1 do 3 – 4, a później 5 dni w tygodniu.

Lanckoroński bez skrupułów:
Aleksander z Brzezia Lanckoroński, dzierżawca Lubczy, słynął z okrucieństwa i bezwzględności. Wprowadzał nieznane w okolicy daniny, a za niewielkie przewinienia karał surowo, m.in. skazywał na siedzenie w gąsiorze (dybach) i plagi (uderzenia kijem). Kary chłosty były na porządku dziennym. Lanckoroński jednak na tym nie poprzestawał. Potrafił rozebrać chłopską chałupę, a drewno przeznaczyć na opał w dworskim browarze. Innym razem (po śmierci kmiecia Marcina Zimnego) zabrał rodzinie cały majątek. Stanisława Łagusa więził przez 6 niedziel w gąsiorze za to, że jego syn poszedł na naukę do Pilzna bez jego zgody. Chłopi wnieśli skargę na Lanckorońskiego do grodu bieckiego, powołując się przy tej okazji na przywilej królewski z 1549 r. zabraniający staroście nakładania więcej niż 1 dnia tygodniowo pańszczyzny. Chłopi złożyli ten dokument na ręce plebana, bo sądzili, że będzie w bezpiecznych rękach. Lanckoroński podstępem go wyłudził, przez co spory między chłopami, a nim przybierały jeszcze bardziej na sile.

Możliwości sprzeciwu
Dezaprobatę dla pańszczyzny chłopi wyrażali wiele lat wcześniej, zanim doszło do krwawych wydarzeń w 1846 r. Na drodze administracyjnej nie osiągali żadnych sukcesów, dlatego ukrywali się, uciekali na Węgry, zaciągali się do armii lub występowali zbrojnie. Sytuacja pogorszyła się po wojnach w XVII w. Szlachcie zależało wówczas na wyrównaniu strat, przez co zwiększała liczbę dni pańszczyźnianych. Część chłopów zostawała zbójnikami, inni wstępowali do wojska cesarskiego. Szlachta nie chciała pozostawać obojętna, dlatego wnioskowała, aby karać surowo za ukrywanie zbiegłych.

Powstanie libuskie
Wystąpienia chłopskie nie należały do rzadkości. W 1757 r., chłopi z Krygu, Libuszy, Binarowej, Racławic, Sitnicy, Rozembarku, Rzepiennika Marciszewskiego, Strzyżewskiego i Suchego, żądając zniesienia wysokiej robocizny pańszczyźnianej, wystąpili przeciwko sołtysowi Rozembarku – Gnatowi. Przywrócenie pańszczyzny miała wyegzekwować wysłana przez starostwo libuskie egzekucja dworska. 7 kwietnia 1757 r. dzierżawca miejscowości Jordan kazał schwytać Bryndala – przywódcę chłopskiego. W jego obronie zgromadziło się 400 chłopów w Rozembarku. Zabrano Bryndala do Ołpin, gdzie miejscowy ksiądz uwolnił go z niewoli. W kolejnych dniach chłopi wyruszyli do Rzepiennika Suchego, gdzie burzyli płoty dworskie, a chałupy należące do dworu palili. W takich okolicznościach na prośbę starosty pojawił się w Rozembarku 60-osobowy oddział artyleryjski. Zatrzymał się w miejscowej karczmie. Karczma została otoczona przez 500 do 1000 chłopów, którzy próbują wejść do karczmy i grożą jej spaleniem. Wojsko ucieka do siedziby starostwa w Libuszy, a chłopi blokują tamtejszy dwór przez 5 tygodni. Po tym czasie zostaje ogłoszony wyrok sądu komisariuszy, dla chłopów niekorzystny. Wszystkie tereny sporne uznane zostają za własność dworu, a wysokość pańszczyzny pozostaje taka sama. Pańszczyzna obejmowała wówczas 4 dni w tygodniu pracy przez 4 sztuki bydła i 2 ludzi. Wydano również wyroki śmierci na przywódców powstania, z czego na pewno jeden wyrok wykonano. Innych przywódców potraktowano 100, 300 plagami lub karami więzienia.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Pańszczyzna w czasie zaborów
W 1783 r. austriackie władze złagodziły osobiste poddaństwo chłopów. Zgodziły się na odejście chłopa ze wsi, kiedy znalazł na swoje miejsce zdolnego następcę. Do tego czasu również dwór musiał wyrażać zgodę na związki małżeńskie. Pozwolono na uczenie się przez chłopów rzemiosł. Zmniejszono wymiar kar cielesnych. Nadal dziedziczenie gospodarstwa przynależne było najstarszemu synowi. Młodsze rodzeństwo, nie mogąc odejść ze wsi, nadal pozostawało komornikami. Rząd austriacki z jednej strony poczynił niewielkie ustępstwa dla chłopów, dzięki czemu pozyskał ich przychylność, z drugiej strony utrzymał pańszczyznę. Zaborca ręką pana zbierał podatki, co wzmagało niechęć chłopów do szlachty, a to pogłębiało podział między wsią a dworem. Jedną z wymyślniejszych form rozwiązywania ich trudnej sytuacji było odcinanie sobie palców. To zwalniało chłopa z pańszczyzny i wojska. Tak zrobił np. Jakub Szela. Kiedy w czasie pożaru w 1789 r. spalił się kościół św. Jakuba w Tuchowie, przystąpiono do jego odbudowy. Parafianie, pracując przy odbudowie kościoła, odrabiali w ten sposób pańszczyznę. Wypracowali 14154 roboczych dniówek pieszych i 910 dniówek jarzemnych (przy użyciu zwierząt, którym zakładano jarzmo).

Spór między panem a plebanem
Szlachta przez wieki utrzymywała monopol propinacyjny, dzięki czemu miała wyłączność na produkcję i sprzedaż wódki. Szlachcie zależało na rozpijaniu chłopów, ponieważ łatwiej można było w ten sposób rządzić. W latach 40. dochodziło na tym tle do konfliktu pomiędzy „panem, a plebanem”. Rozpowszechnił się w tym czasie promowany mocno przez księży ruch trzeźwościowy, który wymierzony był również w szlachtę i jej prawo. Widocznym znakiem walki z alkoholizmem były procesje, w czasie których uroczyście zakopywano butelkę wódki. Do ruchu trzeźwościowego przystąpiło wielu chłopów, m.in. Jakub Szela. Księża występowali coraz częściej w kazaniach przeciwko rozpijaniu chłopów przez panów.

Wybuch powstania krakowskiego
Przygotowania do powstania rozpoczęto jesienią 1845 r. Agitatorami z ramienia Towarzystwa Demokratycznego Polskiego na terenie Galicji byli Julian Goslar i Edward Dembowski. Emisariusze, nie znając sytuacji na galicyjskiej wsi, byli pewni skuteczności prowadzonej przez siebie agitacji. W konspirację angażowała się wyłącznie szlachta, młodzież gimnazjalna, seminaryjna, urzędnicy i rzemieślnicy. Chłopów w ogóle nie brano pod uwagę. Przygotowania do powstania w Galicji prowadzono przede wszystkim na terenie od Krakowa po Krosno, ze szczególnym uwzględnieniem okolic Tarnowa.
Z początkiem lutego 1846 r. Żydzi z Ryglic donoszą staroście tarnowskiemu Breinlowi o przygotowaniach do powstania. Otrzymują za to od starosty nagrodę. 10 lutego następuje aresztowanie spiskowców w okolicach Ryglic: Karola Sementkowskiego oraz Franciszka Gumińskiego, Onufrego Oraczewskiego i księdza Jana Zaręby. Przesłuchanie ujawniło udział w spisku wachmistrza szwadronu szwoleżerów austriackich – Czecha Antoniego Kopeckiego, którego zadaniem miała być neutralizacja szwadronu austriackiego. Z początkiem lutego chłopi wystawiają straże na granicach miejscowości. Przyczyną tego są informacje roznoszone przez Żydów, że szlachta ma w planach wyrzynanie chłopów. Sytuacja staje się napięta. Chłopi nie zezwalają dziedzicowi Olszyn na uczestnictwo w niedzielnej mszy św.
w kościele parafialnym w Ołpinach 15 lutego. Powstanie krakowskie na ziemi tarnowskiej wybuchło z 18 na 19 lutego 1846 r. Nie odniosło ono jednak skutku. Po nieudanej próbie zajęcia Tarnowa powstańcy wracali do swoich majątków. Jednym z wyjątków był Kochanowski z Szerzyn, który przeczuwał sytuację i uciekł przez Węgry do Francji.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Kalendarium wydarzeń
19 lutego 1846 r.
Następnego dnia po nieudanej próbie zajęcia Tarnowa przez powstańców dochodzi do pierwszych chłopskich wystąpień. 19 lutego chłopi ruszyli na dwór w Karwodrzy. W tym samym czasie chłopi z Burzyna, Bistuszowej, Kielanowic, Dąbrówki i Lubaszowej zaczynają gromadzić się w Burzynie. Tłum chłopów oczekiwał na przybycie wójtów, którzy udali się do tuchowskiego proboszcza ks. Zabierzewskiego w celu uzyskania rozgrzeszenia za morderstwa, które mieli popełnić. Po ich powrocie chłopi zaatakowali dwór, ciężko ranili właściciela Różyckiego, jego żonę oraz przebywających we dworze. Zabrali rannych ze sobą oraz córkę Różyckiego, która obiecała pokazać im skład broni i pojechali w kierunku Tuchowa. W trakcie transportu na promie na Białej sanie się wywróciły, a rannym pomogła córka Różyckiego. Przy karczmie w Łękawce Różycki zostaje dobity.

20 lutego
Chłopi z Ołpin, Rzepienników i Jodłówki Tuchowskiej zgromadzili się przy kapliczce św. Rocha obok kościoła w Olszynach. Dzierżawcy dworu starali się uspokoić buntowników, jednak to nie pomogło. Żydzi donoszą, że panowie mordują chłopów na Ratówkach. Była to iskra rozniecająca pożar. Po chwili pobito właściciela Józefa Niewiarowskiego, sędziego Mientuszewskiego, 14-letniego syna właściciela, ekonoma Antoniego Pawłowskiego i przewieziono ich na noc do karczmy w Jodłówce Tuchowskiej. Kiedy wieziono pojmanych, przywódcy rabunku udali się do Ołpin. Właściciela dworu Karola Rogawskiego nie zastali, ponieważ przebywał w Krakowie, gdzie zajmował się przygotowaniem powstania. Dzierżawcę dworu Romana Kamińskiego pobito, a dwór, gorzelnię i stajnie zrabowano. Jego również przewieziono do Jodłówki Tuchowskiej, zamknięto w areszcie i oczekiwano dalszych decyzji. W tym samym czasie wataha chłopów przybyła z Zalasowej do Ryglic. Chłopi z Kowalowej napadli na miejscowy dwór, a w sąsiedniej Jodłowej zabierali słoninę ze spichlerza dworskiego. Okradli również tutejszy górny folwark, pobili leśniczego Franciszka Merskiego, który w drodze do Tarnowa umarł. W Siemiechowie zamordowanych zostało trzech prawników, a dwór został doszczętnie obrabowany. Tego dnia wieczorem przekupieni przez starostę tarnowskiego Żydzi, uciekający od strony Ołpin do Binarowej, rozgłaszają, że tarnowska szlachta morduje chłopów. Chłopi zbierają się przy karczmie w Binarowej, a proboszcz, ksiądz Jan Molnar, próbuje przeciwdziałać rozlewowi krwi.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

21 lutego
Ze względu na zagrożenie życia dzieci Kochanowskich podjęta została decyzja o odstawieniu ich w bezpieczne miejsce. Gdy rodzina Kochanowskich wychodziła z dziedzińca, nadeszły masy chłopstwa z Ołpin, Żurowej i Binarowej. Wobec dzieci chłopi nie mieli złowrogich rozkazów, dlatego niezwłocznie przystąpili do rabunku dworu. Później ruszyli w kierunku Czermnej. Niewiarowski z innymi uwięzionymi w Jodłówce Tuchowskiej (w sumie 17 osób) odstawieni zostali do Tarnowa. Cały czas bici i narażeni na śmierć. Do Tarnowa dotarli wieczorem. Tego dnia również chłopi przybyli po hrabinę Dębicką w Buchcicach, którą z pomocą miejscowych chłopów udało się uratować. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. Tym razem również miejscowi chłopi uratowali jej życie.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuJak duże były grupy chłopów?
Łatwiej uzmysłowić sobie skalę rabacji, kiedy mamy obraz liczby osób biorących w niej udział. Przykładowo z Lichwina do hrabiny Dębickiej przybyła 500 – osobowa grupa chłopów, w Dęborzynie zgromadziło się ich ponad 3000, w Okocimiu 600, a w Pilznie zajęli cały rynek. Podobnie było w innych miejscowościach. Zgromadzenia chłopskie plądrujące dwory liczyły średnio kilkaset osób.

Zginęli w czasie rabacji
Zaangażowanie w powstanie ze strony dworów w okolicach Tarnowa było duże. Ofiarami rabacji byli w większości ci, którzy powstanie przygotowywali. W Szczepanowicach byli to Chrząstowscy, w Pleśnej przygotowania prowadzili ks. Wojciech Ciećkiewicz, proboszcz w Pleśnej oraz Józef Eisenbach – Austriak ożeniony z Polką, dowódca południowego natarcia na Tarnów. Wraz z nim zginął jego syn Józef. Zginęli również Eliasz Dembiński – syn dzierżawcy majątku w Chojniku, Ignacy Dzwonkowski – syn właściciela ziemskiego z Gromnika, Feliks Jakubowski – dzierżawca Zalasowej, Ludwik, Stefan, Bonawentura Jastrzębscy z Uniszowej, Cyprian Lisowski – leśniczy w Trzemesnej, Florian Niemyski herbu Jastrzębiec – baron i właściciel ziemski z Karwodrzy, ekonom, nauczyciel i 5 służących. Jego synowi Julianowi Niemyskiemu udało się uciec do Jastrzębi, gdzie poniósł śmierć z rąk miejscowych chłopów 22 lutego. Zginęli również Juliusz i Kryspin Przetocki – synowie właściciela Kowalowej koło Ryglic. Roman Różycki zamordowany został ze swoim ojcem Aleksandrem Różyckim – właścicielem Burzyna. Ponadto zginęli ekonom w Ryglicach – Ludwik Stanczykiewicz. Z Olszyn ocalał Niewiarowski, który w szpitalu przebywał do 24 maja. W szpitalu zmarł ekonom z Olszyn Antoni Pawłowski, Roman Kamiński, a Feliks jego brat przeżył pomimo 32 ran w głowie. Ponadto został zabity dziedzic Lubczy Józef Czaplicki oraz jego ekonom, w Lichwinie zginęło kilku cząstkowych właścicieli.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuMigawki z rabacji
– Kiedy w Lichwinie zabijano właścicieli, jeden z chłopów powiedział: „Młóćmy, boć i oni zawsze powiadali, by do ziarnka wymłócać”.
– W Chojniku dzierżawcę nadziano na żelazne widły i podrzucano do góry.
– Do czasu rabacji we dworze w Szerzynach gromadzono pamiątki po Janie Kochanowskim z Czarnolasu. Pamiątki zostały wywiezione do cyrkułu w Jaśle i zaginęły. Kochanowski – właściciel majątku miał przyjmować tutaj Edwarda Dembowskiego, który mianował go na przywódcę powstania w Jasielskiem. W czasie rabunku dworu chłopi oszczędzili portret babki Kochanowskiego – hrabiny Gołuchowskiej – którą z powodu wypudrowanej fryzury uznali za świętą. Obraz ten powieszono w ołtarzu w szerzyńskim kościele. Trafił tam również gobelin, który według chłopów miał przedstawiać Matkę Bożą. Dzięki temu te przedmioty przetrwały.
– Chłop Wąsik z Kielanowic kupował przed Tarnowem trupy ofiar rabacji po mniejszej cenie, a później odsprzedawał w cyrkule. Po odkryciu procederu aresztowano go.
– Według legendy na drzwiach w dworze rozembarskim miał podpisać się Jakub Szela.
– Chłopi z Ołpin nie brali udziału w rzezi, ale rabowali dwory w Ołpinach i Szerzynach. Podpalili gorzelnię, a później spod kapliczki św. Michała Archanioła oglądali pożar.
– Hrabia Stefan Leśniowski (były kapitan armii austriackiej) – właściciel dworski w Ryglicach, w ostatniej chwili otrzymał pomoc ze strony patrolu szwoleżerów, który przybył do Ryglic, aby zabrać go w bezpieczne miejsce do Tarnowa.
– W Bistuszowej właściciele Bossowscy uszli z życiem za sprawą Michała Witalisa – młodego sołtysa miejscowości, później posła w Wiedniu, który kazał urządzić ucztę i zabronił chłopom wpuszczać kogokolwiek z zewnątrz. Również przez poddanych został uratowany Andrzej Rychter Pelikańczyk w dworze na Kozłowie.
– W Tuchowie nie było rabunków i mordów. Jednak mieszczanie tuchowscy zachęcali chłopów, aby ci dobijali rannych.
– Celina hr. Dębicka, właścicielka Piotrkowic i Buchcic koło Tuchowa, przeżyła cudem rabację. Kiedy przybyła grupa chłopów z Łowczowa, Garbku, Zabłędzy i Piotrkowic, w obronie dworu stanęli mieszkańcy Buchcic. Hrabina z dwojgiem nieletnich dzieci uciekła na noc do kurnej, chłopskiej chaty Więcka, gdzie trzymało straż na zmianę po dwóch chłopów z Buchcic. Kiedy przybywa kolejna grupa chłopów z Mesznej Opackiej, hrabina schowała się w oborze pod żłobem. Została zaaresztowana za udział w przygotowaniach do powstania. Po odbyciu kary 2 lat więzienia wróciła do Buchcic i ufundowała kapliczkę mszalną w Buchcicach jako wotum za uratowanie życia w czasie rabacji galicyjskiej.

Rabacja nieco dalej
– Napadem na klasztor Reformatów w Zakliczynie dowodziła pijana kobieta, która z ambony wygłosiła „kazanie”.
– Uciekającego przez Białą proboszcza parafii w Pleśnej ks. Wojciecha Cieczkiewicza, wyciągnięto z rzeki, a następnie zamłócono cepami. Później, szargany wyrzutami sumienia sprawca, powiesił się na dębie nad Białą.
– W Brzezinach koło Ropczyc w czasie wywożenia właścicieli z dworu zostawiono przez przypadek w śniegu urodzone zaledwie 29 stycznia niemowlę. Jak się później okazało, był to Karol Olszewski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, który z Zygmuntem Wróblewskim dokonał pierwszego skroplenia tlenu, azotu, tlenku węgla, wodoru.
– 23 II 1846 r. do browaru w Okocimiu wpadła 600 – osobowa grupa chłopów z innych miejscowości. Było to tego samego dnia, kiedy powstała pierwsza warta (porcja piwna uzyskana z jednego warzenia),
w nowo wybudowanym browarze.

Akcja zbrojna wojsk austriackich
Celem wystąpień chłopskich było zniesienie pańszczyzny. Byli pewni, że już nigdy nie będą pracować za darmo na pańskim i plebańskim. Po rabacji, pomimo nalegań ze strony urzędników austriackich, nie podejmowali pracy. Bardzo duże było ich zdziwienie, kiedy w połowie kwietnia Austriacy wysłali do Galicji ponad 55 000 wojska w celu stłumienia powstania. Oddziały kierowały się od miejscowości do miejscowości, a jeżeli po przekazaniu rozkazu chłopi nie wyrażali chęci zmiany stanowiska, wymierzano kary. Tylko na terenie cyrkułu jasielskiego spacyfikowano blisko 170 wiosek. Jeszcze z początkiem maja komisarz austriacki Nahlik ratował się ucieczką z Siedlisk koło Tuchowa. Powoli z końcem maja sytuacja wracała do porządku. Za rabację galicyjską Ordery Leopolda otrzymali od cesarza: starosta tarnowski Joseph Breinl von Wallerstern, prezydent gubernium lwowskiego Franz Krieg von Hochfelden i jego zastępca Leopold Lażansky. Breinla również awansowano dodatkowo przeniesieniem do Brna.
Opinia publiczna z innych państw była oburzona udziałem Austrii w tych wydarzeniach, na co rząd mataczył mówiąc, że chłopi mieli odstawiać buntowników do więzień, a jeżeli kogoś poturbowali, to tylko za to, że stawiał opór. Austriacy prowadzili jednocześnie akcję propagandową, w której Jakuba Szelę stawiano jako winnego całej rabacji. W 1848 r., wyjaśniając ostatecznie sprawę chłopską, władze austriackie ogłosiły amnestię dla wszystkich jej uczestników. Cesarz Ferdynand I 17 kwietnia 1848 r. zniósł pańszczyznę w Galicji.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Po rabacji
Straty w czasie rabacji były ogromne, na terenie samego Pogórza naliczono ok. 1100 zabitych, w samym tarnowskim cyrkule napadnięto na 149 dworów, w sądeckim – 97. Największe straty z terenu całej rabacji zanotowano w cyrkule tarnowskim, gdzie zniszczeniu uległo 89% folwarków. Rabacja dokonała również spustoszeń w duszach ludzi. Należało z tego powodu przeprowadzić rekolekcje, aby podobne wydarzenia się nie powtórzyły. Wymagało to odwagi i determinacji. Takiej misji podjął się jezuita ks. Karol Antoniewicz.

Kto bardziej winny?
Nie sposób jednoznacznie wskazać winnego rzezi galicyjskiej. Na przestrzeni czasu przypisywano winę to chłopom, którzy faktycznie popełniali zbrodnie, to szlachcie, która ciemiężyła i wyzyskiwała chłopa pańszczyźnianego, to władzy austriackiej, która świadomie poprzez Żydów podburzała chłopów przeciwko szlachcie.

Karol Ujejski w wierszu „Chorał” uważa, że wina nie leżała tylko po stronie chłopów.
[…]
O Panie, Panie! Ze zgrozą świata
Okropne dzieje przyniósł nam czas:
Syn zabił matkę, brat zabił brata,
Mnóstwo Kainów jest pośród nas.
Ależ, o Panie! Oni niewinni,
Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,
Inni szatani byli tam czynni,
O! rękę karaj, nie ślepy miecz!

Wybitny kaznodzieja, jezuita ks. Karol Antoniewicz wskazuje bezpośrednio na chłopów, jako całkowicie winnych i odpowiedzialnych za zbrodnie:
Lud, czując się wolnym po kilkowiekowéj niewoli, chciał téj wolności użyć; nieumiejąc jéj użyć na dobre, użył na złe. Nie widząc nad sobą żadnego prawa, zdeptał wszelkie prawa.

Rola starosty tarnowskiego Breinla
Decyzje starosty tarnowskiego w przebiegu rabacji galicyjskiej miały bardzo duże znaczenie. To starosta tarnowski spotykał się wielokrotnie z Jakubem Szelą i innymi przywódcami chłopskimi. Breinl ustalał cenę za zabitych i rannych szlachciców, orzekał decyzję o dostarczaniu głów i wypłacał za głowy większe pieniądze niż za zabitych. Rozsyłał przez Żydów oraz tajnych oficjalistów wieści po karczmach, o przygotowaniach do rzezi chłopów przez panów.

Rola Żydów
Współpraca Żydów i administracji austriackiej była mocno zacieśniona. Żyd Izaak Luxenberg z Tarnowa, prowadząc ustalenia z Breinlem, rozsyłał Żydów po wsiach, szpiegował, namawiał chłopów do zabójstw, rabunków, rozdawał pieniądze. Żydzi zachęcali chłopów do rabunków, ponieważ później zrabowane przedmioty kupowali od nich za bezcen. Poza Żydami wzbogacili się również urzędnicy z Breinlem na czele. Tarnowski rabin rzucił klątwę na wszystkich Żydów z cyrkułu tarnowskiego, którzy mieli się wzbogacać na handlu przedmiotami zrabowanymi w czasie rabacji. Urzędnicy jednak znieśli klątwę, a na rabina nałożyli karę. Naoczny świadek wydarzeń, Franciszek Prek, tak pisał: […] Żydzi dla zysku podniecali chłopów, aby rabowali, zabijali, aby mogli od nich fanty najdroższe za parę grajcarów nabywać.

Misje prowadzone przez ks. Karola Antoniewicza
Ks. Karol Antoniewicz (1807-1852) – jezuita, kaznodzieja i misjonarz – zasłynął w czasie rabacji galicyjskiej, prowadząc przez sześć miesięcy rekolekcje na terenie „obwodów” tarnowskiego, bocheńskiego i sandomierskiego. Jest autorem popularnych pieśni kościelnych „Chwalcie łąki umajone”, „Nie opuszczaj nas”, „O Maryjo, przyjm w ofierze”, „Panie, w ofierze Tobie dzisiaj składam”,
„W krzyżu cierpienie”. W czasie, kiedy rzeź galicyjska zbiera swoje żniwo, on przebywa w klasztorze Jezuitów w Nowym Sączu. Zostaje delegowany do głoszenia misji tuż po Świętach Wielkanocnych 1846 r. Przebywając w Ciężkowicach, został poproszony przez proboszcza z Gromnika, aby przybył również do tej miejscowości. Przyjął zaproszenie i poprowadził tutaj pokutne nabożeństwa misyjne trwające 9 dni.
Ks. Karol Antoniewicz odbył misje w Bobowej, Brzanie, Bruśniku, Ciężkowicach, Lipnicy, Gromniku, Wilczyskach, Podolu, Rożnowie, Korzennej, Tropiu, Staniątkach, Brzeźnicy, Nagoszynie, Wiewiórce. Wszędzie spędzał po kilka lub kilkanaście dni. Każdorazowo ludzie przychodzili tłumnie do spowiedzi, a w czasie nabożeństw płakali. Część chłopów pojechała na pokutną pielgrzymkę do Częstochowy. Ojcowie paulini nie wpuścili ich przez trzy dni na Jasną Górę. Po tym czasie wyszli przed mury, wyspowiadali ich, a później bez śpiewu i muzyki wprowadzono ich do kaplicy.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Następstwa rabacji
W czasie rabacji chłopi niszczyli spichlerze, wysypywali zboże, a w pierwszych miesiącach po zajściach nie uprawiali pól. Głód po rabacji był tak duży, że ludzie jedli stare plewy, główki lniane, korę z lipy i wierzby. Wielu umierało z głodu, inni na choroby zakaźne. Głód był tak skrajny, że dochodziło do przypadków kanibalizmu. 17 lutego 1848 r. żona rzeźnika w Ryglicach na Galii w rodzinie Ignacego Topolskiego pod nieobecność męża, zabiła najmłodszą córkę 5-letnią Mariannę, upiekła i zjadła z dwojgiem starszych dzieci. W Tuchowie 19-letni chłopak zabił swojego 2-letniego brata, ugotował i zjadł z siostrą. W czworakach dworskich w Buchcicach 21 lutego 1847 r. 14-letni syn zmarłego Jakuba Guta – Wojciech, pod nieobecność matki, zabił dwuletniego brata Wawrzyńca, poćwiartował, a czaszkę opróżnił z mózgu, ugotował i jadł z siostrami: 9-letnią Zofią i 5-letnią Anną. Obydwie zmarły z wycieńczenia w czerwcu tego samego roku. Ludzie masowo umierali na choroby zakaźne. Wierzono, że jest to kara za rabację. Cholera na dużą skalę nawiedzała Binarową w latach 1847, 1848, 1849. W 1846-1849 r. w Ołpinach zmarło 708 osób, w Olszynach 451 osób. W samym Tuchowie w 1847 r. zmarły 294 osoby w tym 77 osób na tyfus, a w 1848 r. – 42 osoby. Tyfus pojawił się również w następnych latach, a zwłaszcza w 1852 r. i 1854 r. Od lipca 1849 r. zmarły w Tuchowie na cholerę 32 osoby, a w 1855 r. – 90 osób. Ofiarą tyfusu padli także wikariusze tuchowscy. W 1855 r. zmarł ks. Prezentkiewicz, w 1861 r. zmarli ks. Józef Libertin i ks. Antoni Siemieński w 1855 r. (zasłużony dla budowy pierwszej szkoły w Burzynie).
Ze względu na skalę zjawiska na skraju prawie każdej miejscowości powstawały „cmentarze choleryczne”. Takie cmentarze znajdowały się na Ołpińskim Podlesiu, Szerzyńskim Podlesiu, na Lipiu, między Olszynami a Żurową, przy dawnej cegielni (ul. Wróblewskiego) w Tuchowie, w Jodłówce Tuchowskiej na Zadworzu, w Szerzynach na Maślakach. Ślady po kilku z nich przetrwały do dnia dzisiejszego.

Przed dworem w Bistuszowej / fot. Wiktor Chrzanowski
Przed dworem w Bistuszowej / fot. Wiktor Chrzanowski

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju


Cmentarz nr 149 w Chojniku / fot. Włodzimierz Stachoń


I wojna światowa pozostawiła wyraźne ślady na terenie Pogórza Ciężkowickiego i Rożnowskiego. Śladami po tych wydarzeniach są liczne cmentarze zlokalizowane w miejscach prowadzenia działań wojennych. Efektem tych wydarzeń, bitew, potyczek, dramatów i chwil chwały walczących stron są zachowane fragmenty okopów, linie obrony rosyjskiej i austro-węgierskiej, przecinające krajobraz
z północy na południe. To strategiczne punkty obrony, zniszczenia wojenne, ogromne straty ludzkie i materialne, wpleciona w zawieruchę wojenną nadzieja polskich żołnierzy walczących o niepodległość. Opisane w tym rozdziale wydarzenia są tylko wycinkiem tego, co działo się w czasie I wojny, jednak nie bez znaczenia dla jej przebiegu.

Czas sojuszy
Sytuacja polityczna w Europie w drugiej poł. XIX w. i na początku XX uległa stopniowej destabilizacji. Pod wpływem aktualnych wydarzeń zawiązywano i rozwiązywano kolejne sojusze, często w tajemnicy przed niedawnymi „przyjaciółmi”. W 1873 r. zostaje zawarty sojusz trzech cesarzy (podpisują je Rosja, Niemcy i Austro-Węgry). Dodatkowo w 1879 r. Niemcy podpisują tajny układ z Austro-Węgrami na wypadek ataku Rosji. W 1882 r. Niemcy i Austro-Węgry zawierają układ z Włochami, zawiązując tym samym trójprzymierze. W 1887 r. zostaje podpisany traktat reasekuracyjny pomiędzy Niemcami a Rosją, jednak w 1890 r. Niemcy zrywają sojusz. Rosja i Francja podpisują sojusz w 1892 r., a w 1904 r. również Anglia i Francja.
W 1907 r. powstaje trójporozumienie – sojusz pomiędzy Anglią, Francją i Rosją. Sojusze wiązały mocarstwa, które często rywalizowały ze sobą o wpływy przez dziesiątki lat.

Sojusz, sojuszem… ale zbroić się trzeba
Przygotowania do I wojny światowej rozpoczęto długo przed jej wybuchem. Europa drugiej poł. XIX w. to wielki plac budowy. Decyzja o prowadzeniu prac na szeroką skalę w Galicji zrodziła się u Austriaków w czasie trwania wojny krymskiej (1853-1856). Tempo prac zależało od panującej sytuacji politycznej. W tym czasie rozbudowywano strategiczne linie kolejowe w Karpatach.
W 1876 r. powstaje linia tarnowsko-leluchowska, a w 1884 r. powstaje wzdłuż łuku Karpat linia transwersalna. Ta ostatnia była wybitnie strategiczną inwestycją. Karpaty stanowiły naturalny wał obronny pomiędzy monarchią austro-węgierską a Rosją. Przełamanie przez Rosjan frontu karpackiego groziło zajęciem Budapesztu, a to byłoby początkiem końca monarchii. Przygotowując się do wojny, Austriacy wybudowali twierdze Przemyśl i Kraków, przygotowali 450 tysięczną armię kadrową i 2,9 mln grupę rezerwistów.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Kalendarium 1914 r.
Kolor brązowy – Tło historyczne wydarzeń.
Kolor czarny – Wydarzenia na opisywanym terenie.

Rozpoczęcie wojny
28 czerwca 1914 r. – Zamach w Sarajewie przeprowadzony przez Gavrilo Principa na austriackiego następcę tronu arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga.
28 lipca 1914 r. – Monarchia austro-węgierska wypowiada wojnę Rosji.
31 lipca 1914 r. – Na terenie Austro-Węgier ogłoszona zostaje powszechna mobilizacja do armii i jednostek obrony krajowej.

6 sierpnia – Z Oleandrów w Krakowie do Kielc wyruszyła 1. Kompania Kadrowa z próbą wywołania powstania przeciw Rosji. Tego samego dnia wyrusza z Tuchowa do Krakowa grupa 41 ochotników, zorganizowana przez Waleriana Młyńca.

Pierwsze natarcie wojsk rosyjskich
23 sierpnia – Rozpoczęcie działań wojennych w Galicji.
1 września – Ludzie masowo uciekają z Tuchowa, Ryglic, Gromnika i okolicznych miejscowości przed zbliżającym się frontem.
19 września – Do Tuchowa i Ryglic docierają pierwsi ranni z oddziałów 4 c.k. armii rozbitej pod Lublinem.
21 września – 3. armia rosyjska otacza Przemyśl, zamykając do niego dostęp.
21 września – Przez Ołpiny cofają się w popłochu oddziały armii austro-węgierskiej.
26 września – Pierwsze całkowite oblężenie Twierdzy Przemyśl.
26 września – W klasztorze tuchowskim zatrzymuje się arcyksiążę Józef Ferdynand. Następnego dnia dołączają do niego arcyksiążę Piotr Ferdynand I i książę Parmy Eliasz, brat Zyty, żony następcy tronu, Karola.
29 września – Dochodzi do zaciętych walk w okolicach Ołpin i Biecza. Austriacy wycofują się i reorganizują siły na linii Białej i Dunajca.
30 września – Zdjęto z ołtarza i zabezpieczono obraz Matki Bożej Tuchowskiej.

Odwrót wojsk rosyjskich w Karpatach
28 września – Niemiecka 9. armia wyrusza w kierunku rosyjskiej Twierdzy Dęblin (25 km na północ od Puław). W wyniku tego ataku Rosjanie wycofują część wojsk z Galicji. Austriacy, mając przewagę, spychają armię rosyjską za San.
10 października – Zakończenie pierwszego oblężenia Twierdzy Przemyśl – porażka wojsk rosyjskich.

Drugie natarcie wojsk rosyjskich
22-26 października – Porażka wojsk państw centralnych w bitwie pod Dęblinem. Niemcy i Austriacy wycofują się w Królestwie, a co za tym idzie – Austriacy wycofują się również z Galicji. Rosyjski „walec parowy” wypiera armie austriackie i niemieckie na ogromnej linii frontu od Torunia po Bukowinę. W Galicji w ślad za uciekającą 4. armią austriacką, podąża 3. armia gen. Radki Dimitriewa.
8 listopada – Drugie oblężenie twierdzy Przemyśl.

9 listopada – Tuchów opuszczają władze z burmistrzem Janigą na czele. Mosty w Tuchowie, Burzynie, Lubaszowej i Łowczowie zostają podpalone.
10 listopada – Rosjanie wkraczają do Tarnowa.
12 listopada – Przed południem Rosjanie zajmują Tuchów. Austriacy dla ubezpieczenia odwrotu rozlokowują artylerię na Podlesiu Ołpińskim.
13 listopada – Austriacy opuszczają Ołpiny, a następnego dnia wkraczają patrole rosyjskie.
15 listopada – Rosjanie pojawiają się w okolicach Gorlic.
23 listopada – Przez Rzepienniki przechodzi gen. Korniłow. Wojska rosyjskie zdążają w kierunku Krakowa.

Wycofanie Rosjan spod Krakowa
2 grudnia – Rozpoczęcie operacji limanowsko-łapanowskiej zabezpieczającej Kraków.
12 grudnia – Zakończenie operacji limanowsko-łapanowskiej. Rosjanie wycofują się do Tarnowa.

12-13 grudnia – Przez Tuchów, Ryglice, Tarnów uciekają pobite oddziały carskie.
16-19 grudnia – Austriacy zajmują Ołpiny, Jasło, Krosno oraz Brzostek.

Kontrofensywa rosyjska
18-24 grudnia – Bitwa o Tuchów. Wymiana ognia między miastem a Wołową. Baterie
artyleryjskie Austriacy ustawiają obok kościoła św. Jakuba i rozpoczynają ostrzał.
19 grudnia – Bitwa o Ryglice.
20 grudnia – Rosjanie kontratakują, wyrzucając wojska cesarsko-królewskie na przełęcze karpackie.
20 grudnia – Rosyjski XXI korpus uderza z Tarnowa w rejon Pleśnej i Łowczowa na styk 3 i 4 armii austriackiej.
22-25 grudnia – Bitwa pod Łowczówkiem.
22 grudnia – Obraz Matki Boskiej Tuchowskiej zostaje wywieziony do Wiednia. Obraz powrócił do Tuchowa 18 maja 1915 r.
24 grudnia – Trwają ciężkie walki w Ryglicach, Uniszowej i Bistuszowej.
24 grudnia – Rosjanie przechodzą do kontrnatarcia, wypierając z Tuchowa oddziały austriackie i podążają doliną Białej.
26 grudnia – Rosjanie zajmują Szerzyny, Swoszową, Ołpiny, Olszyny, Rzepiennik Biskupi.

Z końcem grudnia 1914 r. linia frontu stabilizuje się. Biegnie od Regietowa, przez Gorlice, Mszankę, Łużną, Staszkówkę, Rzepiennik Strzyżewski w stronę Gromnika, Lichwina, Lubinki i doliny Dunajca w okolicy Tarnowa.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Bitwa pod Łowczówkiem 22-25 grudnia 1914 r.
Po ciężkiej przeprawie przez Dunajec pod Marcinkowicami legioniści wypoczywają po trudach bojowych operacji limanowsko-łapanowskiej. Kiedy oczekują zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, 20 grudnia przychodzi rozkaz wymarszu. Przez Zbyszyce, Zakliczyn, Wróblowice docierają wczesnym przedpołudniem 22 grudnia pod Łowczówek i od razu z marszu atakują wyznaczone wzniesienia opanowane przez Rosjan 360 i 343. Wcześniej bronił wzgórz z niewielką skutecznością pułk obrony krajowej (landsturm). Dowódcą oddziałów polskich ze względu na nieobecność Józefa Piłsudskiego był ppłk Kazimierz Sosnkowski. Polacy atakują dwoma pułkami. Pułk 1. pod dowództwem mjra Rydza-Śmigłego zdobywa wzgórze 360. Rosjanie zostają zepchnięci ze wzgórza. Pułk 5. kpt. Ścibora-Rylskiego – atakuje wzgórze 343. Pierwsza próba jest nieudana. Przy wsparciu piechoty węgierskiej i trzech baterii artyleryjskich osiąga powodzenie przed świtem i od razu rozpoczyna spychanie Rosjan w dolinę. Austriacy nie podejmują ataku na swoim odcinku frontu, przez co legioniści zostają ostrzelani powyżej stanowisk i odcięta zostaje komunikacja ze sztabem. Walki nadal trwają. 24 grudnia rano Rosjanie przybliżają się na odległość do 50 i 30 m. Pomimo dwukrotnej przewagi wycofują się po porannych walkach.
W międzyczasie patrol polski złożony z oficera i 8 żołnierzy, bierze do niewoli 100 jeńców rosyjskich. Inny patrol – złożony z 9 żołnierzy – w budynku przystanku kolejowego w Łowczowie bierze do niewoli sztab pułku wraz z dowódcą. Straty ze strony polskiej były coraz większe, tak że ppłk Sosnkowski zabiega o wycofanie brygady. 24 grudnia wieczorem dochodzi rozkaz o wycofaniu (co było nieporozumieniem lub rozkaz został mylnie przekazany). Po wycofaniu się należało raz jeszcze zdobywać pozycje. Wigilię brygada spędzała w okopach, a w Boże Narodzenie wycofała się około południa. W tym czasie Rosjanie atakują z większą mocą centrum Tuchowa, wypierają Austriaków, idą w kierunku Chojnika i rozpoczynają oskrzydlenie. Brygada wycofuje się w kierunku Lichwina, a później do Lipnicy Murowanej i Rajbrotu. Pod Łowczówkiem spośród 1600 walczących legionistów zginęło 128 żołnierzy. Na cmentarzu, jak podaje Józef Kozioł, znajduje się 80 tabliczek imiennych legionistów. Legioniści pochowani są również na cmentarzu nr 158 na Ogonówce, 159 w Lichwinie.

Od stycznia do maja 1915 r.
Wraz z nadejściem stycznia front zatrzymał się na linii od Dunajca przez Lubinkę, Lichwin, Gromnik, Rzepienniki, Ciężkowice i dalej w kierunku Gorlic i Beskidu Niskiego. Z relacji wiemy, że np. w Rzepienniku, Ostruszy, w okolicach Ciężkowic prowadzono w całym tym czasie 126 – dniową wojnę pozycyjną. Obie strony dysponowały podobnym potencjałem militarnym. Rosjanie dysponowali 11 dywizjami piechoty i dywizją kawalerii, armia austriacka 14 dywizjami piechoty i dywizją jazdy. Obie strony okopują się na całej linii frontu, budują fortyfikacje. Odległość pomiędzy obu armiami liczy średnio 1,5 km. Trwa ostrzeliwanie, wzajemne ataki są na porządku dziennym. Jeszcze 15 stycznia front próbują przełamać Rosjanie, a pod koniec lutego taką próbę podejmują wojska austro-węgierskie. Tarnów ostrzeliwany jest ciągle od 4 do 22 stycznia i od 14 lutego do 4 kwietnia. W tym czasie, 30 stycznia, z poręczenia biskupa tarnowskiego Leona Wałęgi i burmistrza Tarnowa Tadeusza Tertila zwolniono 8 legionistów wziętych do niewoli pod Łowczówkiem. 23 marca, po niemal pół roku oblężenia, wzięta głodem i nękana chorobami poddaje się twierdza Przemyśl. 30 marca 1915 r. w Staszkówce honvedzi podpalają drewniany kościół pw. św. Wojciecha z obrazem Matki Bożej Staszkowskiej. Powodem podpalenia było przypuszczenie, że Rosjanie przetrzymują tam konie. 5 kwietnia, korzystając z względnego spokoju na froncie, Rosjanie urządzają w lamusie dworskim w Burzynie bal z tańcami. Zabawa zostaje przerwana kanonadą austriacką od strony Gromnika. W tym czasie w tuchowskim „Sokole” Rosjanie urządzają cerkiew polową, a w klasztorze szpital. Z końcem kwietnia trwają przygotowania do przełamania frontu pod Gorlicami. Od połowy kwietnia prowadzone są austriackie i niemieckie loty rozpoznawcze.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

„Bitwa pod Gorlicami” czy „operacja tarnowsko-gorlicka”?
Jedni nazywają całą bitwę 2-5 maja 1915 r. „bitwą pod Gorlicami” lub „operacją gorlicką”, inni „operacją tarnowsko – gorlicką”, lub „gorlicko – tarnowską”. Nie rozstrzygniemy
w tym miejscu, kto ma rację. Zadajmy sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje? 2 maja ruszyła ofensywa na całym froncie od Wisły, wzdłuż Dunajca do Wojnicza, dalej przez Lubinkę, Gromnik, Ciężkowice, Łużną, Gorlice, Sękową, po główny grzbiet karpacki w okolicy Regietowa. Główny kierunek uderzenia przy znaczącym wzmocnieniu wojskami pruskimi skoncentrowany został na Gorlicach. Tutaj również osiągnięto największe sukcesy. Jednocześnie należy pamiętać, że walki prowadzone były na północ i południe od Tarnowa. Tutaj siły z obu stron były wyrównane. Ponieważ Tarnów był największym w regionie węzłem kolejowym, Rosjanie uważali go za strategiczny punkt obrony. Faktem jest, że przełamanie frontu w okolicach Gorlic spowodowało wycofanie się Rosjan z Tarnowa. Biorąc pod uwagę całą linię frontu od Wisły po wododział karpacki, pewnym jest, że bez wzmocnienia niemieckiego przerwanie frontu przez Austriaków byłoby niemożliwe. Wycofanie się Rosjan z Tarnowa 6 maja i na całej linii Dunajca wynika z przegranej bitwy pod Gorlicami i osiągnięcia dużych postępów wojsk państw centralnych w Karpatach. Dlatego „bitwa pod Gorlicami” jest określeniem najczęściej używanym i jest określeniem najwłaściwszym.

Wojska pruskie w okolicach Gromnika
Sprowadzenie wojsk pruskich w rejon Gorlic, Ciężkowic i Gromnika odbywało się w największej tajemnicy. 27 i 28 kwietnia ostatnie stanowiska w okolicach Gromnika opuściły oddziały 39. Dywizji Piechoty Honvedów. Rosjanie zauważają ruchy wojsk nieprzyjaciela i biorą kilku niemieckich żołnierzy do niewoli. W Gromniku znajdowała się jedna z dwóch w czasie „bitwy pod Gorlicami” obwodowych dywizji armii pruskiej. Z rejonu Gromnika, Ostruszy, Bogoniowic i Ciężkowic wyruszyło natarcie 1. Dywizji Piechoty Gwardii Niemieckiej. Dalej w kierunku północnym działały jednostki 4. Armii Austro-Węgierskiej. O roli, jaką odgrywały wojska pruskie, świadczy wąski, zaledwie 3 km pas natarcia. W przypadku niepowodzenia pod Gorlicami, gwardia pruska pod dowództwem gen. von Plettenberga miała od północy wbić się klinem w rejon Łużnej i Gorlic. Rosjanie, w odpowiedzi na zaobserwowane przygotowania przeciwnika, z rezerwy dywizyjnej rozlokowali po jednym batalionie piechoty w rejonie Jodłówki Tuchowskiej i Kołkówki. Dodatkowo w rejonie Ołpin i Olszyn przemieścili 2 pułki stacjonujące wcześniej w Pilznie. Dotarły one na wyznaczone stanowiska w nocy z 1 na 2 maja. To jednak było za mało, aby powstrzymać atakujących.

„Krwawa niedziela” 2 maja
Rankiem 2 maja żołnierze państw centralnych, czołgając się, podeszli pod stanowiska przeciwnika, nie odpowiadając na ogień.
O godz. 6.00 ruszył z całej mocy zmasowany atak artyleryjski kilkuset armat. O godz. 10.00 ogień ustał. W tym momencie rusza atak na bagnety. Rosjanie zostają całkowicie zaskoczeni. Na północ od Gromnika operuje 4. Armia Austro-Węgierska, na południu 1. Dywizja Piechoty Gwardii Pruskiej. IX Korpus Armii Austro-Węgierskiej zdobywa bez większych problemów Chojnik i Rzepiennik Marciszewski. XIV Korpus musi odpierać rosyjskie ataki. Kierunek natarcia 1. Dywizji Piechoty Gwardii Pruskiej skoncentrowany był w stronę Rzepiennika Biskupiego, Olszyn, Staszkówki i Turzy, aż do Rzepiennika Suchego. 2 maja wieczorem udaje się osiągnąć te pozycje. 2 maja po południu klęska wojsk rosyjskich była zauważalna. Opanowanie pozycji w rejonie Jodłówki Tuchowskiej i Chojnika umożliwia atak w kierunku Tuchowa. 2 maja front przesunął się o 6 do 10 kilometrów.
Od ósmej rano osiedle Dąbry zamieniło się w piekło. Pociski różnego kalibru padały jeden koło drugiego. Domy stawały w płomieniach. Wybuchy były tak potężne, że domy palące się jak pochodnia, gasły nagle wskutek podmuchu następnego pocisku. Drewniane domy rozlatywały się jak zabawki z klocków od samego podmuchu gdy pocisk eksplodował w pobliżu. Najcięższy ogień prowadzono z armat i haubic ulokowanych w pociągu pancernym w Ciężkowicach. Było tam między innymi niemieckie, ciężkie działo, kaliber 380 mm zwane „Grubą Bertą”. Jeden z pocisków wystrzelonych z „Berty” eksplodował w odległości 20 m od drogi Rzepiennik – Ciężkowice tworząc lej głębokości kilku metrów i wyrzucając ziemię na odległość kilkuset metrów („Na Wygonie”).

3 maja
Drugi dzień operacji był dniem deszczowym, a to utrudniało artylerii podążanie za piechotą, co wymusiło opóźnienia w realizacji zamierzonych planów. Celem gwardii pruskiej było zdobycie linii Podlesia Ołpińskiego, centrum Ołpin i Żurowej. Dalej na północ i zachód znajdowały się już oddziały c.k. 4. armii. Tego dnia Rosjanie wycofują się z centrum Tuchowa i zajmują stanowiska na wzgórzach w Piotrkowicach, Zabłędzy, Furmańcu, w okolicach Lasu Tuchowskiego i Wołowej. Wojska austro-węgierskie ze wzgórza miejskiego rozpoczynają ostrzeliwanie pozycji rosyjskich w okolicach Lasu Tuchowskiego i Wołowej. Tutaj wzajemne ostrzeliwanie trwa do 5 maja. Tymczasem w celu okrążenia Tuchowa rozwinięto atak w kierunku Żurowej, góry Dobrocim i Ryglic. Pruska gwardia późnym popołudniem zajęła Olszyny i większą część wzgórza Lipie. Opór Rosjan uniemożliwił planowane wcześniejsze osiągnięcie tego dnia drugiej i trzeciej linii oporu.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

4 maja
Rosjanie nie są w stanie zatrzymać przeciwnika. W okolicach Biecza kontratakują III Korpusem Kaukaskim, jednak nie osiągają powodzenia. Ciężkie walki prowadzone są przez cały dzień o Ołpiny, gdzie Rosjanie bronią się w centrum miejscowości i na stokach wzniesień w kierunku Binarowej. Po zmroku wycofują się w rejon Szerzyn. Skalę wydarzeń podkreśla fakt wzięcia do niewoli w samych Ołpinach 5,5 tysiąca Rosjan. Trwa walka pomiędzy Burzynem, Kielanowicami a Wołową. Austriacy zajmują klasztor tuchowski. Rosjanom udaje się tego dnia utrzymać trzecią linię obrony, jednak ich straty są bardzo duże.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuDlaczego kościół w Ołpinach został zniszczony?
Z opowieści Marcina Solarza dowiadujemy się, jak doszło do zniszczenia kościoła w Ołpinach.
Mój pradziadek Franciszek Ksawery Solarz został przygwożdżony z niemieckimi żołnierzami gdzieś na Pustkach w Ołpinach przez rosyjski ogień, kierowany z centrum wsi. Niemcy szli w ramach ofensywy gorlickiej, a on miał tam pole. Po pewnym czasie leżenia w zagonach postanowił dojść do centrum, zobaczyć, gdzie Rosjanie mają stanowiska ogniowe i wrócić z meldunkiem. Niemcy nie chcieli go puścić, bo uważali, że to pewna śmierć. Doszedł jednak do wioski, a że był kościelnym, wziął klucze do kościoła i z takim pretekstem obszedł centrum. Zatrzymywany przez Rosjan, puszczany, bo alibi miał dobre. I faktycznie wrócił do leżących na polu Niemców. Oni zaś przekazali meldunek do baterii – gdzieś na Teresinie, która zmiotła Rosjan ze środka wsi, przy okazji z kościołem. Pradziadek dostał najwyższe odznaczenie austro-węgierskie, jakie cywil mógł otrzymać za czyny wojenne.

5 maja
Bitwa przybiera na sile. Około południa Rosjanie cofają się na większej części frontu, ponosząc ostateczną porażkę. Wojska austriackie osiągają kolejne sukcesy. Austriacy otaczają Tarnów od zachodu i południa. Na linii doliny Wisłoki, Rosjanie próbują zorganizować linię obrony, ale bez żadnych sukcesów. Zdziesiątkowane dywizje rosyjskie wycofują się z okolic Biecza. Tego dnia miasto Tarnów opuszcza rosyjska komenda.

6 maja
Wczesnym rankiem 6 maja do Tarnowa wkracza patrol strzelców tyrolskich oraz oddziały niemieckie. Jeszcze tego dnia pruski korpus gwardii oraz 4. Armia Austro-Węgierska przekracza Wisłokę na północ od Jasła. Rosjanie osiągają 6 maja wieczorem linię Dąbrowa Tarnowska-Pilzno-Brzostek.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Falanga Mackensena
Spektakularne zwycięstwo w czasie bitwy gorlickiej nazwano „falangą Mackensena”. Za to zwycięstwo Mackensen został po bitwie feldmarszałkiem. Nie był to jednak do końca sukces, jakiego się spodziewano. Pochód wojsk nie był tak szybki, jak zaplanowano, a straty w ludziach i sprzęcie dużo większe od zamierzonych. W czasie bitwy zginęło lub zostało rannych około 8000 żołnierzy pruskich. Mackensen planował odcięcie wojsk rosyjskich znajdujących się po południowej stronie Karpat. Ten plan jednak nie został zrealizowany, a Rosjanom udało się uciec bocznymi dolinami karpackimi.

Obraz po przejściu frontu
Krajobraz po bitwie przedstawiał się nad wyraz ponuro. Opis tamtych dni został zamieszczony w „Nowej Reformie” z 27 maja 1915 r.
Wszystkie otaczające góry zryte długimi i gęstymi szeregami rowów strzeleckich, krzyżujących się między sobą. Tu bowiem były bardzo silne rosyjskie pozycje, oparte
o wysokie, amfiteatralnie wznoszące się umocnione pagórki po prawym brzegu Białej. Tutaj też i spustoszenie doszło do dużych rozmiarów. W rynku gromnickim nie ma ani jednego domu możliwego do zamieszkania. Dachy zburzone lub spalone, mury jeśli nie rozbite, to tak popękane, że każda ściana chyli się
w inną stronę, drzwi i okien wszędzie brakuje.

Kościoły, dwory, budynki administracyjne, domy prywatne w dużej części były zniszczone. Wszędzie leje po kulach armatnich, dekonki – rodzaje rowów obudowanych drewnem; powalone drzewa, ciała leżące w rowach lub wiszące na drzewach i wielu zakopanych na szybko w przydrożnych ziemnych mogiłach. Straty miejscowej ludności nieuczestniczącej w działaniach zbrojnych były znaczące. W samej Kołkówce, Olszynach, Rzepiennikach, Turzy zginęło 25 os., zniszczeniu uległo 131 gospodarstw. Pozostało jedynie 105 sztuk zwierząt gospodarskich. W wyniku chorób przywleczonych przez wojsko i z głodu w 1915 r. w samym Rzepienniku Strzyżewskim zmarły 82 osoby, w Rzepienniku Suchym 38 osób. W tuchowskim ratuszu urządzono w czasie wojny stajnie, zniszczono całkowicie akta miejskie i archiwum sądowe. Zniszczono kasyno w Sokole, dwór Rozwadowskich, Ochronkę. Obrócony w ruinę został dwór Szczepańskich w Ryglicach, a w miejscowym kościele zarekwirowano trzy dzwony. Ludzie bardzo zubożeli.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Budowa cmentarzy
Zwycięstwo pod Gorlicami należało do największych sukcesów, jakie odniosły wojska państw centralnych w czasie I wojny światowej na froncie wschodnim. Chcąc upamiętnić poległych, podkreślić sukces militarny oraz zabezpieczyć przed rozprzestrzeniającymi się chorobami, podjęto zorganizowaną akcję budowy cmentarzy wojennych. Budową zarządzał Oddział Grobownictwa Wojennego. Pomimo wielu tysięcy żołnierzy, którzy zginęli na terenie Galicji Wschodniej oraz w innych miejscach frontu wschodniego, nie przeprowadzono podobnej akcji budowy cmentarzy. Akcja objęła ponad 60 000 zwłok, z czego 43 000 pochowano w grobach zbiorowych. W sumie wybudowano 400 cmentarzy w jedenastu okręgach wojennych. Inicjatorem powstania cmentarza legionistów poległych w czasie bitwy pod Łowczówkiem był mieszkaniec Tuchowa Bolesław Miętus.

Cmentarz nr 171 w Łowczówku / fot. Wiktor Chrzanowski
Cmentarz nr 171 w Łowczówku / fot. Wiktor Chrzanowski

Zakończenie wojny
Pogłoski o upadku monarchii austro-węgierskiej krążyły już od kilku miesięcy. Jan Władysław Rozwadowski w liście do swojej siostry Marii pisał o bliskiej śmierci „babki Aurelii”. Zaszyfrował w ten sposób informację o zbliżającej się agonii monarchii. Rozpad monarchii austro-węgierskiej spowodował, że nie wszystkie prace na cmentarzach wojennych zostały ukończone. Przykładem mogą być puste nisze na cmentarzu nr 118 w Staszkówce czy nigdy nie ukończony monument na cmentarzu nr 34 w Ołpinach. 31 października 1918 r. oddział 57. Pułku Piechoty pod dowództwem kpt. Antoniego Stawarza z Tuchowa jako pierwszy rozpoczął rozbrajanie wojsk austriackich w Krakowie. Dokonano tego poprzez zajęcie koszarów austriackich przy ulicy Kalwaryjskiej w Podgórzu. Tarnów jako pierwsze miasto kilka godzin przed Krakowem i Cieszynem ogłosił niepodległość.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju


Cmentarz partyzantów oddziału Regina II w Dąbrach / fot. Piotr Firlej
Cmentarz partyzantów oddziału Regina II w Dąbrach / fot. Piotr Firlej


Wojska niemieckie dotarły do Tuchowa i Ryglic 7 września, do Rzepiennika 8 września. Od samego początku Niemcy traktowali Generalne Gubernatorstwo jako zaplecze rolnicze, dlatego chcieli maksymalnie wykorzystać ludzi tutaj mieszkających. Aby to wyegzekwować grozili śmiercią za nieobsiane pola. Przeprowadzili dokładny spis inwentarza, nałożyli kontyngenty dostaw płodów rolnych. Doprowadziło to do zubożenia ludności. To był początek represji stosowanych przez hitlerowców na ludności zamieszkującej Pogórze Karpackie.

Morderstwa
Akcje wywózek lub egzekucji na ludności miejscowej wykonywano najczęściej z powodu przechowywania Żydów, udziału w tajnych organizacjach, pomocy partyzantom, posiadania broni, słuchania radia, z zawiści, przez donosicielstwo, niewykonywanie prac zadanych przez Niemców, np. przy budowie okopów. Czasami ludzie ginęli bez powodu. Przez cały okres okupacji dochodziło do wszelkiego rodzaju przejawów siły wobec miejscowej ludności. W samych tylko Ryglicach zginęło 360 osób. Na terenie Tuchowa oraz Jodłówki Tuchowskiej działał Karl Oppermann, którego nazywano katem ziemi tuchowskiej. Zamordował wielu mieszkańców okolic Tuchowa, w większości Żydów. Do najgłośniejszych dokonanych przez niego zbrodni należy zamordowanie Antoniny Ulatowskiej i jej syna ks. Romana Ulatowskiego. Wielką tragedią była akcja z 4 sierpnia 1942 r., kiedy to w domu Władysława Czaplińskiego w Rzepienniku Strzyżewskim poszukiwano porucznika rezerwy Stanisława Lipińskiego oraz majora Feliksa Stryczniewicza – żołnierzy AK. Żołnierze, którzy ukrywali się u Czaplińskiego, zostali zaskoczeni przez 6 gestapowców. Porucznika Lipińskiego skuli w kajdanki, a majora Stryczniewicza zastrzelili na miejscu. Zamordowano babcię Ludwikę Kozik, matkę Marię Czaplińską i syna Jacka. Zginął ponadto pastuch Słowik. Czaplińskiego zabrano do gestapo do Tarnowa, a potem do Oświęcimia. Wrócił z obozu, ale niedługo później zmarł. Przy życiu pozostała trójka dzieci w wieku 10 -15 lat: Sabinka, Bogusia i Kajtek. W Żurowej 9 lipca 1943 r. doszło do kolejnej tragedii. Funkcjonariusze gestapo z Tarnowa zamordowali za udzielanie pomocy zbiegłym jeńcom rosyjskim Eleonorę Mikrut i jej czworo dzieci. W ten sam dzień aresztowano dalszych członków rodziny Mikrutów, którzy zostali rozstrzelani. 23 listopada 1942 r. w Woli Lubeckiej została zamordowana cała rodzina Ciszczoniów. Tym razem zbrodni dokonał przybłęda, podający się za oficera walczącego pod Lwowem w 1939 r. W nocy z nieznanych powodów zamordował siekierą całą rodzinę. Nie zabił jedynie 3 – letniego syna gospodarzy. W listopadzie 1943 r. Niemcy przeprowadzili obławę na organizowaną przez młodzież w Joninach potańcówkę andrzejkową, w czasie której zabili trzy osoby. To tylko niektóre z przykładów mordów dokonanych przez Niemców.

Na Ratówkach / fot. Piotr Firlej
Na Ratówkach / fot. Piotr Firlej

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Migawki z czasu II wojny światowej
– Na skrzyżowaniu drogi Ciężkowice – Rzepiennik Strzyżewski z drogą na Dąbry, Niemcy odpowiadający za budowę okopów nad Gromnikiem, często napadali na kobiety niosące nabiał do handlu na ciężkowicki rynek. Jedna z gospodyń z Dąbrów należała do szczególnie odważnych. Obrała i uformowała kilka karpieli na kształt osełek masła. Niemcy, kiedy ją napadli, zabrali jej „masło”, wyrażając przy okazji swoją pochwałę za piękne przybranie i produkt doskonałej jakości.
– Kiedy Niemcy podjęli decyzję o zabraniu dzwonu św. Jakuba z kościoła parafialnego w Tuchowie, do Krakowa wyruszyła delegacja mająca na celu przekonanie ich do zmiany decyzji. Do argumentów przemawiających za pozostawieniem dzwonu dołączono również to, że patronem kościoła jest cesarz austriacki Franciszek Józef I. Argumentacja pomogła.


Miejsce śmierci 364 Żydów / fot. Piotr Firlej

Eksterminacja Żydów
Za przechowywanie Żyda groziła kara śmierci. Mimo tego ludzie decydowali się na to ogromne ryzyko. Bohaterstwem wykazała się m.in. rodzina Bradłów w Lubczy, która ukrywała przez dwa lata w dole wykopanym w stodole 13 osób. Wszystkie przeżyły. W czasie II wojny światowej większość mieszkających przed wojną Żydów zginęło. Wielu zostało zamordowanych przez niemieckich oprawców za drobne przewinienia lub za sam fakt bycia Żydem. Getta dla Żydów zostały utworzone w Tuchowie i Rzepienniku. Do tuchowskiego getta przywieziono ponad 400 Żydów z Ryglic, Zalasowej i okolicznych miejscowości. Część z nich zamordowano w lesie Buczyna w Zbylitowskiej Górze. Najwięcej Żydów zginęło w Bełżcu. Żydów z Lubczy i Woli Lubeckiej 12 czerwca 1942 r. przewieziono do Jodłowej. Podczas przemarszu do Brzostka rozstrzelano ich koło Przeczycy. Dwóch uciekło, a jeden z nich przeżył wojnę. Do Rzepiennika przywożono Żydów z okolicznych miejscowości, w tym najwięcej z Ołpin. W sumie zamordowanych zostało w lesie Dąbry 364 Żydów.

Akcja „Burza”
Pod wpływem porażek Niemców na froncie wschodnim latem 1944 r. dowództwo polskiej armii zamieniło wcześniej planowaną akcję „P” – „Powstanie”, na akcję „B” – „Burza”. Działania te miały na celu osłabienie siły niemieckiego wojska na tyłach frontu. Zgrupowanie w okręgu tarnowskim ogłoszono na 4 sierpnia 1944 r. Miejscami zgrupowania dla 1., 2., 3. kompanii było Podlesie koło Pogórskiej Woli, dla 4. kompanii Ostra Góra na północ od Pleśnej. Przed zarządzeniem zgrupowania działania partyzanckie prowadzone były mniejszymi jednostkami w różnych miejscach. Na przykład od 25 lipca do 4 sierpnia 30-osobowa grupa pod dowództwem st. sierż. „Czarnego” – Jana Dudy – działała w okolicach Żurowej. Tak chwilę przekazania informacji o rozpoczęciu akcji „Burza” relacjonuje pchor. „Słup” – Kazimierz Gadziała z Bistuszowej z 1. kompanii „Wanda”.
Po obiedzie wyszedłem w pole z kosą, aby rozpocząć żniwa pszenicy. Nagle podchodzi do mnie młody chłopiec z rowerem i powiada do mnie: – „nadeszła burza”. Spojrzałem automatycznie na niebo i rozglądam się za chmurami, a ponieważ żadnej chmurki nie było, uprzytomniłem sobie o jaką „burzę” chodzi. Odpowiedziałem więc chłopcu, że zrozumiałem i przyjdę na wyznaczone miejsce.

Pierwsze dni działalności batalionu
7 sierpnia 3. kompania Batalionu Barbara „Regina” zorganizowała zasadzkę na drodze Tarnów – Ryglice na samochód ze starostą tarnowskim Kipkem. Został on ranny, a towarzyszący oficer zginął. 12 sierpnia partyzanci z Księżego Podlesia dokonali na rynku w Ryglicach ataku zbrojnego, w wyniku którego zginęło 7. Niemców. W odwecie 17 sierpnia Niemcy spalili zabytkowe domy w rynku, m.in. domy z podcieniami z XVIII w. Niemcy planowali spalić całe miasto, jednak ks. dziekan Jakub Wyrwa ukląkł przed dowódcą niemieckim, chwycił za buty, przekonywał, że to nie są grupy partyzantów z tych okolic. To zdecydowało o zmianie decyzji. Po kilku dniach działań w rejonie Pogórskiej Woli przeniesiono się w rejon Świniej Góry w Zalasowej. Na „Krasówkach” 13 sierpnia odbyła się pierwsza wspólna dla całego batalionu msza św. polowa pod przewodnictwem ks. kpt. „Grudy” – Stanisława Pyciora. Wieczorem nastąpił przemarsz przez Wymyśle, Wielkie Lipie, Joniny, Liciąż Wielką, Dobrocin w rejon Żurowskiego Podlesia.

Akcja pod Gilową Górą
Do największej akcji partyzanckiej na Podkarpaciu dochodzi 17 września na drodze z Jonin do Szerzyn w rejonie Gilowej Góry. Sukces akcji był zasługą I Batalionu 5. Pułku Strzelców Podhalańskich – Obwód AK Jasło. Oddziałem tym dowodził por. Edward Przybyłowicz „Bem”. Partyzanci batalionu „Barbara” przyszli na miejsce akcji, kiedy ocaleni Niemcy rozbiegli się po lesie, a w pogoń za nimi partyzanci. Niemcy stracili wszystkie posiadane samochody (było ich 7 lub 9). Zginęło 27 z 40 żandarmów, w tym kilku oficerów z odznaczeniami Żelaznego Krzyża. Kiedy na miejsce akcji dotarły jednostki „Barbary”, doszło do sprzeczki pomiędzy żołnierzami oddziałów partyzanckich o sprzęt rekwirowany po Niemcach. W czasie akcji znaleziono w torbie jednego z oficerów protokół z przesłuchania przez gestapo w Tarnowie – Stanisława Mitoraja ps. „Lis”. Zeznania wydobyto przy wykorzystaniu okrutnych tortur. W protokole zostaje wymieniony pseudonim „Leliwy” oraz „Pionka”. Podał on jednak błędną informację o liczebności oddziału określając ją na 2000 żołnierzy. Ponadto w oddziale miała znajdować się mała drukarnia, radiostacja z bezpośrednią łącznością z Londynem. Ponieważ podał on precyzyjną lokalizację batalionu, „Leliwa” podjął decyzję o przejściu batalionu bardziej na zachód, w rejon Brzanki.

Pomnik na Gilowej Przełęczy / fot. Piotr Firlej
Pomnik na Gilowej Przełęczy / fot. Piotr Firlej

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Na Ratówkach
Ponieważ w okolicznych miejscowościach pojawił się tyfus plamisty, wdrożone zostały natychmiastowe działania profilaktyczne. Partyzanci budowali latryny, wprowadzone zostały przeglądy sanitarne, odwszawianie i szczepienia ochronne. Jedyną skuteczną metodą odwszawiania było wkładanie na 2-3 godziny bielizny do dużego mrowiska. Mrówki oczyściły bieliznę ze wszy, gnid i napuściły je kwasem mrówkowym, który chronił je przed insektami. 19 sierpnia dołączyła do batalionu 4. kompania – „Ewa”. Wówczas stan „Barbary” wynosił 550 osób. 24 sierpnia doszło do akcji pomiędzy Rzepiennikiem Marciszewskim i Strzyżewskim (zginęło 2 lub 4 Niemców). 26 sierpnia przeprowadzono zasadzkę w Rzepienniku Suchym (tutaj ginie 6 Niemców, a po stronie partyzantów „Wierusz” – Fryderyk Jaworski z Tuchowa). W odwecie za tę akcję 29 sierpnia Niemcy rozstrzelali w Rzepienniku Suchym grupę 19 Polaków przywiezionych z więzienia z Jasła (pochodzili z Toków, Nowego Żmigrodu, Gorzyc, Gorlic, Ropy).
Od 29 sierpnia do 6 września partyzanci wiodą spokojne życie na Ratówkach. 31 sierpnia kolejna akcja na Gilowej Górze, w czasie której ginie 3 Niemców. 3 września uroczystą mszę św. polową przerwał ostrzał z karabinów maszynowych. „Leliwa” uspokoił sytuację i nakazał cywilom opuszczenie miejsca w kierunku zachodnim. Kapelan szybko dokończył „ostrzelaną mszę”. Okoliczna ludność w tym czasie chętnie pomagała partyzantom. Od 4 września Niemcy rozpoczynają koncentrację wojsk. Miejscowości wokół Pasma Brzanki zostały obsadzone w Jodłowej, Kowalowej, Joninach, Ryglicach, Uniszowej, Bistuszowej, Szerzynach, Ołpinach, Olszynach, Jodłówce Tuchowskiej, Dąbrówce Tuchowskiej, Burzynie, Lubaszowej, Siedliskach. Most w Burzynie został obsadzony i strzeżony przez oddziały z bronią maszynową. „Leliwa” podejmuje decyzję o wyjściu z okrążenia.

Wyczyn marszowy
5 i 6 września partyzanci prowadzą akcję rozpoznawczą. „Leliwa” początkowo planuje przebicie się z okrążenia przez Jodłówkę w kierunku Ciężkowic. Na odprawie podejmuje jednak inną decyzję. Miałem zamiar iść na Ciężkowice, ale w Jodłówce Tuchowskiej na wzgórzu 388 Niemcy w sile ponad kompanii są okopani. Wobec tego idziemy na Tuchów, bo tam jest Matka Boska.
Marsz następuje w nocy z 7 na 8 września. „Leliwa” tak opisuje tę sytuację:
Kolumna marszowa posuwała się z Ratówek przez Brzankę 538, następnie stromą i śliską leśną drogą na wzgórze 391, skąd w dół na 311. W środku kolumny jechały na najniższych biegach nasze 3 samochody i tabory konne.
Około północy kolumna marszowa osiąga kolonię filaretów w Burzynie. Tutaj zostaje ogłoszony półgodzinny odpoczynek ze względu na ogromne zmęczenie koni. Z kolonii filaretów wychodzi prof. Jan Sajdak i rozmawia z dowódcą. Przybywa również Halina Teodorowiczowa z Tuchowa.
Dookoła słychać, jak Niemcy alarmują swoje oddziały; grają trąbki, biją gongi, tu i ówdzie słychać pojedyncze strzały… .
2. pluton 1. kompanii „Wanda” ubezpiecza marsz kolumny partyzantów. Niemcy kwaterujący we dworze nie atakują, a pilnujący mostu na Białej uciekają bez wystrzału. Kompania „Ewa” ubezpiecza drogę przemarszu na Klękanej Górce. Drugie ubezpieczenie znajduje się w północnej części Dąbrówki. Partyzanci kierują się na Brzozówki, które osiągają około 7 rano. Tutaj odpoczynek godzinny. Dalej idą przez Meszną Opacką w kierunku Rychwałdu. Przez Dąbrówkę, Siemiechów, wschodnim skrajem Brzozowej dochodzą na Polichty i kwaterują 9 września na wzniesieniu 425 m n.p.m. „Leliwa” nazywa to później w dzienniku batalionu „wyczynem marszowym”. W tym czasie Niemcy otaczają Lubaszową, Jodłówkę Tuchowską i Żurową. W Lubaszowej zabierają 42 mężczyzn, z Żurowej zabierają głównie do prac na teren Rzeszy 50 mężczyzn, niewiele mniej z Burzyna i Jodłówki Tuchowskiej.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Drugie okrążenie na Suchej Górze
Po kwaterunku w Polichtach partyzanci długo nie zaznają spokoju. Kompanie 2. i 4. zajmują zachodnią część Suchej Góry. 11 września Niemcy podchodzą boczną dolinką w sile 30 żołnierzy, próbując zaskoczyć kompanię „Regina”. Ponadto prowadzą kampanię propagandową. Nad Polichtami zrzucają ulotki z samolotu, w których chcą przekonać partyzantów, że nie są oni bandytami, ale „patriotami polskimi”. Zachęcają do wspólnej walki przeciwko Czerwonej Armii. Ulotki rozrzucane są w ramach politycznej akcji „Berta”. Nie dają one żadnego rezultatu. Dodają jeszcze animuszu, ponieważ uświadamiają, że Niemcy już są w tak złej sytuacji, że posuwają się do tak prymitywnych form propagandy.

12 września w czasie akcji na Suchej Górze doszło do walki Niemców z partyzantami. W wyniku walki tego dnia zginęło 13 Niemców, kilkunastu zostało rannych. Zginęli również dwaj partyzanci z kompanii „Ewa”: „Piechociński” i „Zaskroniec”. Leliwa podejmuje próbę wyjścia z okrążenia. O godz. 22 kolumna marszowa rusza z Policht. Przechodzi koło kościoła w Brzozowej, a następnie przez wzgórze 410 na Bartnik, Słoną, Budzyń, o świcie osiągając skraj lasu Jamna 510. Partyzanci po drodze widzą płonące domy na Suchej Górze. W odwecie za 13 zabitych podpalono 13 zabudowań gospodarczych. Wielu z partyzantów zmaga się z wątpliwościami, czy taka walka ma sens.

Trzecie okrążenie
Po kilku dniach spokoju na Jamnej dochodzi do trzeciego okrążenia. 25 września prowadzona jest całodzienna walka pomiędzy partyzantami a hitlerowcami. W nocy z 25 na 26 września partyzanci wydostają się z okrążenia. Następnego dnia w odwecie Jamna zostaje spacyfikowana, a 27 jej mieszkańców zostaje zamordowanych. Partyzanci przechodzą przez Polichty w rejon Lichwina, gdzie następuje częściowa demobilizacja. Całkowite rozformowanie batalionu następuje 23 października. Do tego czasu w kilku mniejszych grupach prowadzone są działania w całym regionie.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Dąbry – ostatni bój oddziału „Regina II”
26 września po bitwie pod Jamną z kompanii „Regina” skompletowano dwa plutony „Regina I” i „Regina II”. Pluton „Regina II” liczył 36 ludzi. Po mszy partyzanckiej 29 września w Lichwinie i pożegnaniu z „Leliwą” „Regina II” wyrusza w kierunku Burzyna, później do leśniczówki w przysiółku Jodłówki Tuchowskiej na Kozłówkach. Działania partyzantów są teraz znacznie utrudnione. Co rusz drogę zagradzają rowy, a ludność po przeprowadzonych łapankach nie jest tak bardzo przychylna partyzantom. Dlatego oddział chodzi daleko na zasadzki. Z Kozłówek kompania przechodzi do przysiółka Rzepiennika Strzyżewskiego Gąsiory, gdzie u gospodarza Władysława Mazgaja ps. „Mały”, ppor. „Krajewski” miał przygotować kwaterę. Kiedy przychodzą partyzanci o 1 w nocy okazuje się, że kwatera jest zajęta przez oddział „Regina I”. W takich okolicznościach „Mały” przeprowadza partyzantów na „Dąbry”, gdzie dochodzą około godz. 2. Dowódca jeszcze długo rozmawia z „Małym”, który wychodzi o świcie. Wczesnym rankiem miejsce spoczynku otacza niemiecka kompania (w sumie ok. 120 żołnierzy). Podpalają stodołę, w której śpią partyzanci. W kilkanaście minut ginie 16 partyzantów, 2 ciężko rannych Niemcy dobijają, jeden ciężko ranny ucieka, a 10 dostaje się do niewoli.
W akcji zginął jeden Niemiec, za którym na miejscu pomodlił się niemiecki kapelan. Pani Łuczkiewiczowa – matka i żona zabitych partyzantów z płaczem idzie do Dąbrów. Tych, których złapali, przewieźli do obozu w Gross-Rosen. Jedynym, który powrócił był Adam Jawor ps. „Jacek”. Podejrzanym o zdradę okazał się Józef Gomułka – właściciel gospodarstwa, gdzie schronili się partyzanci. Po wojnie wyjechał na Ziemie Odzyskane, pozostawiając żonę i gospodarstwo. Powrócił do Dąbrów w 1968 r. i zamieszkał u sąsiada Józefa Wiśniowskiego, gdzie zmarł w 1970 r. W czasie rozmów często powracał do tematu partyzantów, nigdy do zdrady wprost się przed nim nie przyznał, mówił więcej o strachu przed Niemcami, o tym, że miał kłopoty z powodu partyzantów. Przed śmiercią dręczyły go halucynacje. Przesunął łóżko spod ściany, gdzie okna wychodziły na Dąbry, na stronę północną. Po jego śmierci pojawiło się kilka osób, które uważały, że przyznał się do zdrady na łożu śmierci.

4 katastrofy lotnicze wyjaśnione
Przez wiele lat katastrofy lotnicze w Olszynach, Trzemesnej, pod Liwecką Górą na granicy Jodłówki Tuchowskiej i Ryglic, na Księżym Podlesiu w Ryglicach nie zostały wyjaśnione. Brakowało dokumentów.
W ostatnim czasie sytuacja się zmieniła. Przez lata błędnie uważano, że samolot z Olszyn i z Krzywej (dawniej Banica) jest ten sam. Później również za sprawą IPN podano do wiadomości informacje szczegółowe, dotyczące zestrzelenia samolotu w Trzemesnej, a w ostatnim czasie ostatecznie zostały wyjaśnione tajemnice Liweckiej Góry i Księżego Podlesia.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Katastrofy pod Brzanką
Pierwszych prób wyjaśnienia tajemnicy katastrof samolotowych pod Liwecką Górą podjęli się Roman Osika i Antoni Dawid. Sprawa ustalenia dokładnie, kto leciał samolotem, pozostawała nierozwiązana. Dzięki prowadzonym przez dra Piotra Sadowskiego badaniom dzisiaj już wiemy, że w czasie nocnego lotu porucznik Werner Rapp wieczorem 21 grudnia zestrzelił Li-2 nad Księżym Podlesiem, a następnej nocy 22 grudnia zaliczył trzy zestrzelenia w tym Li-2 nad Brzanką. Dla Rappa zestrzelenie znad Księżego Podlesia było 11., a nad Brzanką – 14. zwycięstwem powietrznym w karierze. Łącznie zgromadził ich 20. Ofiary katastrof na Księżym Podlesiu i pod Liwecką Górą pochowano początkowo na cmentarzu w Ryglicach, a później ekshumowano ich ciała na cmentarz w Tarnowie-Krzyżu. Tutaj spoczywają w kwaterze wojennej żołnierzy Armii Czerwonej w mogile nr II – mogiła na prawo od pomnika.

Katastrofa na Księżym Podlesiu
21 grudnia 1944 r. samolot Li-2 zestrzelony na Księżym Podlesiu pilotował lejtnant gwardii Owczinnikow z 1. pułku lotnictwa dalekiego zasięgu gwardii. Leciał z Rzeszowa z zadaniem dokonania zrzutu zaopatrzenia w rejonie Brennej. Werner Rapp wykonał udany atak w drodze powrotnej o godz. 20.15. Jeden z lotników uratował się, drugi wyskoczył, ale nadział się na drzewo – przez jakiś czas słyszano jego krzyki. Znaleziono go martwego rano. Pozostali zginęli prawdopodobnie we wraku. Uratował się pilot, lejtnant gwardii Owczinnikow. Został schwytany, dostał się do niewoli. Ponadto cała załoga zginęła, w sumie 5 żołnierzy rosyjskich (drugi pilot, nawigator, mechanik pokładowy, strzelec-radiotelegrafista, strzelec pokładowy). Części z tych samolotów można obejrzeć w prywatnej izbie regionalnej Romana Osiki w Jodłówce Tuchowskiej.

Katastrofa pod Liwecką Górą
Następnego dnia 22 grudnia 1944 r. o godz. 22.04 Werner Rapp ponownie pojawia się w okolicach Pasma Brzanki i tym również razem przynosi to skutek. Zestrzelonym okazuje się samolot Li-2 pilotowany przez lejtnanta gwardii Rozanowa, który wracał ze zrzutu przeprowadzonego w rejonie wsi Horná Lehota koło Brezna w Niżnych Tatrach. Samolot, lecąc od Ciężkowic, wykonał unik przed myśliwcem skręcając nad Brzankę, ale tam dopadła go seria, w wyniku której zapalił się i eksplodował. Zginęła cała załoga 6 żołnierzy rosyjskich: pilot, drugi pilot, nawigator, mechanik pokładowy, strzelec-radiotelegrafista, strzelec pokładowy.

Pomnik lotników w Olszynach / fot. Piotr Firlej
Pomnik lotników w Olszynach / fot. Piotr Firlej

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuCo mają wspólnego Warszawa, Brindisi i Olszyny?
W nocy z 16 na 17 sierpnia 1944 r. na pomoc powstańcom warszawskim leciała załoga bombowca B-24 „Liberator”. W czasie lotu z Włoch (Brindisi) do Warszawy, w okolicy Grybowa samolot został zestrzelony przez dwa niemieckie myśliwce, które uszkodziły jeden z silników. Dokonano awaryjnego zrzutu ładunku w okolicach Biecza. Samolot rozbił się w Olszynach. W katastrofie zginęła cała siedmioosobowa polska załoga, w tym kapitan pilot Zygmunt Pluta. Ponadto zginęli sierżant Józef Dudziak – radiooperator, plutonowy Jan Florkowski – strzelec, porucznik Tadeusz Jencka – nawigator, sierżant Brunon Malejka – pilot, plutonowy Jan Marecki – mechanik pokładowy, plutonowy Bernard Wichrowski – bombardier. 19 sierpnia pochowano lotników w Olszynach, a po wojnie ciała ekshumowano i pochowano w Krakowie na cmentarzu wojskowym. Pomnik został postawiony w 1969 r.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuCzy ktoś przeżył katastrofę „Liberatora” w Trzemesnej?
W 1944 r. bombowiec typu B-24 „Liberator” używany był często do ataków powietrznych m.in. na fabryki, rafinerie niemieckie. 13 października 1944 r., wykonywał zadanie w Oświęcimiu i w okolicy Częstochowy. Po wykonanym bombardowaniu rafinerii został trafiony przez artylerię przeciwlotniczą niemiecką i szukając możliwości bezpiecznego lądowania, dowódca załogi postanowił wylądować na terenie zajętym przez wojska sowieckie. Załoga musiała więc skierować się na wschód za linię frontu. Ponieważ uszkodzenia były znaczne, a dalszy lot niemożliwy, cała dziewiątka amerykańskiej załogi zdołała się ewakuować w okolicach Łękawicy. Samolot roztrzaskał się o skałę koło szkoły w Trzemesnej. Dwóch z nich zostało od razu zatrzymanych przez Niemców i odwiezionych do wiezienia w Tuchowie, gdzie dołączył do nich jeszcze jeden. Po przesłuchaniu w Tarnowie zostali wysłani do niemieckich obozów jenieckich. Jeden z nich przez 6 tygodni ukrywał się, próbując iść za głosem walki, aby przedostać się za linię frontu. Zatrzymano go schorowanego w opuszczonej stodole 26 listopada. Również trafił do obozu jenieckiego. Dwóch kolejnych, w tym dowódca samolotu George Gaines Jr. zostali ukryci przez członków polskiego podziemia, później ukrywali się w Tarnowie, aż wreszcie zostali przekazani Rosjanom. W tym przypadku cała załoga przeżyła II wojnę światową. Pomimo że ich losy były różne, wszyscy przeżyli wojnę i wrócili do Stanów Zjednoczonych.

Budowa rowów i okopów
Dolina Białej miała być kolejnym etapem obrony niemieckiej. 1 sierpnia rozpoczęto budowę okopów, rowów i bunkrów. Miejscami szczególnie mocno umocnionymi były Tuchów, Dąbrówka Tuchowska, Siedliska, Ryglice, Gromnik i dalej kolejne miejscowości, aż po Grybów. Było to możliwe m.in. dlatego, że front zatrzymał się na Jaśle, o które toczono ciężkie boje (zniszczone ostatecznie w 97%). Budową fortyfikacji obronnych zajmowały się jednostki niemieckie do tego przeznaczone Venus I w Gromniku i Venus II w Tuchowie. Obóz pracy w Gromniku zlokalizowany był w okolicy stacji kolejowej, w Tuchowie był to plac koronacyjny i budynek „Sokoła”. Do Ryglic Niemcy przyjeżdżali na kontrolę z Tuchowa. W Siedliskach w zabudowaniach dworskich znajdował się sztab niemiecki, zajmujący się budową okopów. Zbiórki do pracy były m.in. przy moście w Burzynie, na rynku w Tuchowie, na rynku w Ryglicach, w centrum Gromnika. Na surowego Niemca w Siedliskach (przysiółek Gace) mówiono „Karmazyn”, na łagodniejszego „Liliputek”. „Karmazyn” jeździł na koniu i szukał osób do pracy przy okopach.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuGdzie budowano okopy, rowy i bunkry?
Należy podzielić elementy obronne, których budowano trzy typy: rowy przeciwpancerne, rowy strzeleckie i bunkry. Rów przeciwpancerny obiegał Tuchów dookoła. Rozpoczynał się poniżej Garbku
i przecinał dzisiejszą ul. Długą (tutaj zachował się jego fragment), dalej przecinał ul. Tarnowską, Nową. Dalej skarpą przy ul. Wysokiej, po same schody sanktuaryjne, biegł bunkier belkowany. Sam klasztor miał stanowić ważny punkt obrony. Bunkry znajdowały się również nad klasztorem, jeden z nich tuż pod dębem „Wojtkiem” na Roli przy ul. Granicznej, następny nieopodal. W Soślinie były 3 bunkry, 4 bunkry znajdowały się w wąwozie schodzącym od dębu „Wojtek” w kierunku Białej. Rów pancerny biegł dalej przez Gadówkę, Skałkę, ul. Kopernika, dawną targowicą, Klękaną Górkę w kierunku grzbietu do lasu Jędroniek. Dalej już nie było rowu, tylko sypane zapory ziemne. Ponadto w Księżym Lesie zachowało się kilka stanowisk strzeleckich oraz zagłębienia po bunkrach. Jedno z takich zagłębień znajduje się tuż obok cmentarza nr 158 z I wojny światowej. Do dzisiaj zachowały się miejsca po bunkrach i rowy strzeleckie w Buchcicach – tuż nad linią kolejową, w Siedliskach, Chojniku, na Golance, Gromniku (Przylasek, Babia Góra). Nie zachowały się rowy przeciwpancerne w Dąbrówce Tuchowskiej, Gromniku (park dworski), wokół Tuchowa. Właściwie każde większe wzniesienie na linii doliny Białej było przekopane rowami. Mocno fortyfikowane były również Ryglice, które wychodziły przed główne czoło obrony doliny Białej. Tutaj znajdowała się niezliczona liczba okopów i kilkanaście bunkrów (w tym przy drodze na Galię Górną). Niemcy przygotowali stanowiska artyleryjskie, m.in. koło lasu Jędroniek. W Olszynach pod kościołem mieszkało około stu „skośnookich” jeńców i codziennie byli pędzeni do pracy przy okopach. Miejscowi mówili na nich „Mongoły”.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Partyzanci i okopy
W czasie niebezpiecznej akcji przewożenia broni dla partyzantów Strz. „Kit” – Zygmunt Hüpsch z Mościc – wspomina: Za Tuchowem, w okolicy Dąbrówki Tuchowskiej napotkaliśmy nową przeszkodę – rów przeciwczołgowy. Przed rowem zatrzymał nas niemiecki posterunek Wermachtu. Kierowca „Płomień” pokazał lipny rozkaz wyjazdu, który okazał się wystarczającym. Wartownik przepuścił nas, ostrzegając przed wykopanym rowem i… partyzantami!
24 sierpnia 1944 r. partyzanci przeprowadzili zasadzkę na Niemców pomiędzy Rzepiennikiem Marciszewskim i Strzyżewskim. W czasie akcji zginęło kilku Niemców. W odwecie zabrano 8 gospodarzy z Rzepiennika Strzyżewskiego. Część z nich odstawiono do obozu pracy w Gromniku, resztę do więzienia w Tarnowie. Za tych, którzy zostali skierowani do obozu pracy, wystarczyła jako łapówka kiełbasa i wódka. W czasie wyjścia z okrążenia z Ratówek, na Brzozówkach partyzanci wymierzyli karę chłosty 25 kijów leszczynowych „na dupę” dla „Vorarbeitera” – Polaka, który zarządzał budową części okopów i nadgorliwie traktował ludzi tutaj pracujących. Kiedy partyzanci szli dalej przez Meszną Opacką, Niemcy chowali się w okopach i nimi uciekali.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie RozwojuTuchowska „Plaga”

Laga / fot. Piotr Firlej
Laga / fot. Piotr Firlej

Niemiec, nazywany przez mieszkańców Tuchowa powszechnie „Plagą”, rzadziej „diabłem ziemi tuchowskiej”, był znanym z bezwzględności dowódcą tuchowskiej placówki SS w czasie II wojny światowej. Został oddelegowany do zarządzania pracami przy budowie okopów w Tuchowie. Nie przebierał w środkach. Laską, z którą się nie rozstawał, walił wszystkich, którzy sprzeciwiali się jego zarządzeniom. W Tuchowie zostały rozlokowane jednostki 17. armii niemieckiej i XI korpusu armijnego SS. Dowódca tuchowskiej placówki SS Plage, ważący około 150 kg, potężny, okrutny. Stał na rogu ulicy (obecnie Jana Pawła II) pod dzisiejszą pocztą. Jeżeli widział, że ktoś idzie do pracy przy okopach później jak na siódmą, miał lagę i tą lagą niejednemu przyrżnął – relacjonował wieloletni tuchowski nauczyciel, Eugeniusz Pyciński. – Była taka pani, panienka, mówią, że niezwykłej urody, zdawało się, że „Plaga” tą jej urodą czy ubiorem będzie zachwycony. Przyrżnął jej lagą ani się nie zastanawiał. Nikt jednak się z tego nie śmiał. – Plaga chodził o lasce, jak mówili, taki kulawy smok – wspomina Tadeusz Derus. Chłop był fest, wysoki, gruby, ale taki nieznośny. Kiedy Niemcy stawiali ludzi w szeregu, to często ich bił „losicą”. Czasem cały dzień jeździł, czasem nigdzie nie wyjeżdżał, czwórkami sortował ludzi i wysyłał ich do roboty przy okopach. Dobrze pamiętał posturę i zachowanie SS-mana Marian Maciaszek, tuchowski szewc. – To był taki grzmot chłop, nogi miał strasznie grube, jak potwór. Ważył ponoć aż 175 kilo. Zawsze chodził po cywilnemu, z ochroną. Kiedy ludzie go zobaczyli, to zmieniali kierunek, żeby się z nim nie spotkać. Każdego zmierzył przenikliwym wzrokiem. Wrzeszczał jak diabeł; miał taką mordę, że słychać go było na dwa kilometry. Każdy, kto przyjeżdżał do Tuchowa – nawet Oppermann z Woloszczukiem – musiał się u niego meldować. W 1944 roku esesmani przyjechali do Ryglic po kolejny kontyngent ludzi do prac przymusowych. Wtedy oddział partyzancki AK uderzył na nich. Zginęło kilku Niemców. Według relacji ustnej Stanisława Derusa, jednym z nich był Plage. Według relacji Zenona Gruszczyńskiego, wówczas małego chłopaka, który mieszkał z rodziną pod jednym dachem z dowódcą tuchowskiego SS – po tej akcji partyzanckiej w Ryglicach „zerżnął się w gacie” ze strachu. Zaraz po jego powrocie, kiedy wyszedł z domu, zauważył, że Plage przy studni, gdzie stała stara pompa, pierze „coś białoszarego”. – Mama mi powiedziała później, że on ze strachu narobił w gacie i kiedy wrócili z akcji, to mu wstyd było oddać je do prania, zamiast wywalić je od razu. Potem się z tego w domu wielokrotnie śmiali, ale we własnym kręgu. Doktor Krystyna Płońska, wspomina zawsze wyprostowanego, głęboko w siedzeniu jadącego dowódcę tuchowskiego SS, a Władysław Małopolski, który słyszał o nim kilkakrotnie, zapamiętał określenie „diabeł ziemi tuchowskiej”. Co się z nim stało, do końca nie wiadomo. Podobno w styczniu miał zginąć w okolicach Dębicy.

Zakończenie wojny
W październiku i listopadzie 1944 r. dochodzi do bitwy o przełęcz Dukielską. Do początku stycznia trwają ciężkie walki o Jasło. Tutaj front zatrzymuje się na dłużej. Jasło zostaje zajęte przez rosyjskie wojska 16 stycznia 1945 r. 13 stycznia Niemcy palą wschodnią część zabudowań rynku w Ryglicach wraz z budynkiem ratusza. Magazyny żywności w budynku „Sokoła” Niemcy podpalili z 16 na 17 stycznia. Podobny los miał spotkać szkołę, gdzie również znajdowały się magazyny z żywnością. Po raz kolejny wykazał się odwagą ks. Jakub Wyrwa, który wytłumaczył Niemcom, że żywność przez rygliczan została rozdysponowana i nie ma potrzeby wysadzania obiektu, dzięki temu też przetrwała. 17 stycznia Niemcy zdołali wysadzić wszystkie mosty i wycofać się do Tuchowa. W nocy z 16 na 17 stycznia podpalają dwór w Joninach i Tuchowie. O poranku 17 stycznia pojawia się w Rzepiennikach patrol rosyjski. W tym czasie przez Olszyny w stronę Lubaszowej uciekają Niemcy. Trwają potyczki z wycofującymi się oddziałami niemieckimi. Golanka w czasie walk zostaje spalona, ale nikt nie ginie. Niemcy nie mają czasu chować zmarłych. Około 20 młodych żołnierzy niemieckich pochowanych zostaje przez miejscową ludność w rowie przeciwczołgowym w Golance, gdzie do dzisiaj przy drodze spoczywają. Pomimo ostrzeżeń Rosjanie wchodzą całym plutonem na zaminowany most na Białej w Golance i wielu ginie. Według naocznych świadków Rosjanie byli pijani i nie zachowywali się jak dobrze zorganizowane wojsko, „niektórzy nawet za bardzo nie wiedzieli, co się z nimi dzieje”. Rosjanie ustawili dwie wyrzutnie rakietowe (katiusze) koło Dąbrów i kilka razy wystrzelili w kierunku Chojnika, w wyniku tego spaliły się dwa gospodarstwa, ale Niemcy uciekli wcześniej już dalej na zachód. 18 stycznia zajęte zostają przez Rosjan Ryglice, Tuchów, Tarnów. Inne źródła podają, że Tuchów został zajęty przez Rosjan 17 stycznia.

Ucieczka Niemców
Ponieważ wszędzie w dolinie i na grzbietach znajdowały się okopy, Niemcy mieli utrudnione możliwości odwrotu. Przeklinali więc te okopy, które wcześniej budowali, i siebie. Wycofanie się Niemców z Tuchowa odbyło się bez wystrzału. Uciekali przez Siemiechów, Lichwin, Meszną Opacką, w kierunku Janowic i Zakliczyna. Wycofywali się rowami strzeleckimi, w ten sposób byli bezpieczni. Jak relacjonuje Jakub Smoter, wówczas mieszkaniec Lichwina, w Mesznej Opackiej (nieopodal cmentarza w Lichwinie), tam gdzie biegnie droga nad skarpą, ludzie polewali drogę wodą, która po chwili z racji dużego mrozu zamarzała. Niemcy przejeżdżając tędy furmankami pospadali w dół. Konie zostawili, a miejscowi je później zabrali. Kiedy Niemcy uciekali, wchodzili do domów w Mesznej Opackiej, Buchcicach, Lichwinie i rozkazywali bardzo mocno grzać. Wchodzili na parę minut, aby się zagrzać i dalej uciekali, potem przychodzili następni, jedni za drugimi. Z racji siarczystego mrozu kazano grzać ludziom bardzo mocno, tak że obawiano się, że strzecha może się zapalić. Były to ostatnie chwile Niemców w tych okolicach w czasie II wojny światowej.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Miejsca pamięci II wojny światowej
Wędrując po Pogórzu, często napotykamy tablice pamiątkowe, pomniki, krzyże przydrożne, kapliczki, groby, leśne mogiły wojenne upamiętniające wydarzenia II wojny światowej. Te miejsca pamięci są często jedynym znakiem przypominającym o tysiącach ofiar, trudnych latach okupacji niemieckiej i represji wobec miejscowej ludności.

Miejsca pamięci ofiar II wojny światowej
Buchcice – pomnik upamiętniający mieszkańców Buchcic, zamordowanych przez Niemców 16 marca 1944 r.
Burzyn – pomnik upamiętniający poległych za ojczyznę mieszkańców Burzyna w latach 1939-1945, rok powstania 1984.
Czermna – pomnik poległych żołnierzy 5. Pułku Strzelców Podhalańskich AK i ofiar pacyfikacji Czermnej przez żołnierzy Wermachtu oraz oddziałów SS 24 XII 1944 r. w odwecie za działalność partyzancką. Pomnik znajduje się przed sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia.
Czermna – pomnik AL na Zakobylu.
Dąbry – pomnik upamiętniający 18 partyzantów oddziału „Regina II”, którzy zginęli w Dąbrach 17 października 1944 r.
Gromnik – kamień z tablicą upamiętniający ofiary II wojny światowej gminy Gromnik, przed dworem – siedzibą urzędu gminy.
Gromnik – pomnik żołnierzy radzieckich poległych na ziemi polskiej. Pomnik znajduje się na cmentarzu parafialnym, dawniej posiadał symbol komunistyczny – sierp i młot. Pomnik jest tylko miejscem pamięci, dlatego że żołnierze zostali przeniesieni w procesji „pustej trumny”. Spoczywają przy drodze z Gromnika do Chojnika.
Jodłówka Tuchowska – drewniana tablica z orłem i Chrystusem Frasobliwym poświęcona partyzantom Batalionu „Barbara” 16 pp. AK walczącym o wolność ojczyzny w latach 1939-1945, w szczególności w czasie akcji „Burza” w 1944 r. oraz męczeńskiej ofiary z życia ludności na terenie parafii Jodłówka Tuchowska. Tablica znajduje się w kościele pw. św. Michała Archanioła w Jodłówce Tuchowskiej. Projektant: Bronisław Kapałka, poświęcona w 1986 r.
Karwodrza – pomnik upamiętniający rodzinę Solarzów, która została zamordowana za współpracę z polskim podziemiem niepodległościowym 16 marca 1944 r.
Lubcza – tablica pamiątkowa poległych podczas II wojny światowej umieszczona na fasadzie kaplicy cmentarnej. Znajdują się na niej nazwiska poległych w kampanii wrześniowej i rozstrzelanych.
Olszyny – Pomnik polskich lotników, którzy zginęli w katastrofie z 16 na 17 sierpnia 1944 r. samolotu „Liberator B-24”.
Ryglice – tablica na budynku urzędu miasta, pamięci pomordowanych w latach 1939-1945 z terenu gminy Ryglice w czasie II wojny światowej. Żołnierzom kampanii wrześniowej pomordowanym w Katyniu, partyzantom zamordowanym w obozach koncentracyjnych, w czasie pacyfikacji miejscowości, rozstrzelanym, którzy zginęli od bomb w Niemczech, 400 osób narodowości żydowskiej. Rok powstania 1989.
Rzepiennik Strzyżewski – mogiła 364 Żydów z Rzepiennika i okolic zamordowanych przez Niemców. Nakryta płytą, na niewielkim obelisku napisy w języku polskim i hebrajskim. 11 sierpnia 1942 r. rozstrzelano tutaj Żydów z getta w Rzepienniku Strzyżewskim.
Rzepiennik Suchy – pomnik Ofiar Faszyzmu w miejscu rozstrzelania 29 sierpnia 1944 r. 19 zakładników z więzienia w Jaśle.
Swoszowa – pomnik wystawiony na pamiątkę zwycięzkiej bitwy partyzantów z oddziału tarnowskiego Gestapo 17 sierpnia 1944 r.
Tuchów – dwa głazy o takich samych treściach tablic: „Miejsce uświęcone krwią Polaków zamordowanych przez hitlerowskich faszystów w latach 1939-1945”. Jeden znajduje się na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Rozwadowskich, drugi koło mostu na Białej.
Tuchów – niewielki, betonowy nagrobek poświęcony polskim nieznanym „żołnierzom września” 1939 r. Znajduje się na terenie kwatery I wojny światowej nr 160.
Tuchów – na terenie cmentarza parafialnego, w narożniku od strony ul. Leśnej znajduje się mogiła 4 żołnierzy polskich poległych we wrześniu 1939 r.
Tuchów – mogiła rodziny Niesiołowskich znajduje się na terenie cmentarza parafialnego w okolicy cm. z I wojny światowej nr 160. Rodzina doświadczona śmiercią z rąk gestapo, związana z tajnym nauczaniem w Elsowie.
Tuchów – pomnik przy ul. Daszyńskiego poświęcony „ofiarom hitleryzmu pomordowanym w Tuchowie i okolicy w latach 1939 – 1945”. Składa się z dwóch płyt, na jednej z nich brzozowy krzyż, na drugiej pocisk i napis, powstał w 1969 r.


Pomnik ofiar w Tuchowie / fot. Wiktor Chrzanowski


Tuchów – tablica upamiętniająca straconych w Katyniu, obok posadzone są „dęby katyńskie” dla „ocalenia od zapomnienia” gen. Stanisława Orlewicza (niezwiązany z regionem), Zygmunta Piotrowskiego (ur. w Tuchowie), płk. dypl. Jana Władysława Rozwadowskiego (powiązania rodzinne z właścicielami Tuchowa Rozwadowskimi), posadzone z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Tuchowa w 2009 i 2013 r.
Tuchów – grobowiec zbiorowy ofiar okupacji na cmentarzu parafialnym, nieopodal znajuje się mogiła rodziny Solarzów, zamordowanych 16 marca 1944 r. w Kardwodrzy.
Tuchów – tablice ofiar II wojny światowej w kościele pw. św. Jakuba Ap., oraz w sanktuaryjnym pw. NNMP i św. Stanisława Bp.
Zalasowa – tablica upamiętniająca mieszkańców wsi zamordowanych w latach 1939 – 1945. Tablica znajduje się w kościele parafialnym pw. św. Jana Ewangelisty.
Żurowa – niewielki pomnik upamiętnia ofiary z I i II wojny światowej.
Żurowa – kapliczka z tablicą na skale „Borówki” upamiętniająca zamordowanego w Katyniu właściciela miejscowości Juliana Budzyna. Kapliczka powstała w 1990 r. w 50. rocznicę śmierci.
Żurowa – tablica na Domu Parafialnym upamiętnia mieszkańców wsi zamordowanych w czasie II wojny światowej.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Powojenne losy „wyklętych”
Prowadzona z Urzędem Bezpieczeństwa wojna partyzancka, była próbą przeciwstawienia się wasalizacji Polski. Spośród około 2000 osób walczących w tym czasie z nową władzą wiele działało na terenie Karpat, w tym również na Pogórzu.

„Banda Ikara”
Do najmocniejszych grup partyzantki antykomunistycznej należała „banda Ikara” działająca w okolicy Ciężkowic i Gromnika. Bolesław Pronobis ps. „Ikar” w czasie wojny był partyzantem AK w batalionie „Barbara” w 5. kompanii „Janina”. Brał udział w całym szlaku bojowym. Później walczył w plutonie por. „Radomyśla” – Zbigniewa Matuli. Wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej i pracował w Okręgowym Zakładzie Energetycznym. Został aresztowany pod zarzutem prowadzenia akcji partyzanckiej. Uciekł z więzienia i stworzył pododdział do zadań specjalnych „Huragan”. Działał z grupą w okolicach Ciężkowic. Po ogłoszeniu amnestii (2 sierpnia 1945 r.), większa część partyzantów ujawniła się. „Ikar” jednak wyjechał do swojej rodziny i tam zajął się handlem. Został aresztowany 14 stycznia 1946 r. i przewieziony do więzienia w Krakowie, skąd 18 sierpnia 1946 r. uciekał wraz z 63 więźniami. Po tej akcji UB zdecydowało o całkowitej likwidacji podziemia. Z więźniów został sformowany oddział partyzancki, który działał w okolicach Miechowa, później Tarnowa. Po rozbiciu oddziału, nawiązał kontakt z Józefem Kurasiem „Ogniem”. „Ikar” chciał utworzyć grupę pod swoją komendą. Ponieważ „Ogień” się nie zgodził, wyjechał na Śląsk i próbował wydostać się za granicę. Pomagał mu w tym „Lawina” – Henryk Wendrowski – przez łącznika o pseudonimie „Korzeń”. Obaj byli podstawionymi agentami UB. 2 listopada 1946 r. „Ikar” został aresztowany. 17 grudnia 1946 r. wykonano na nim wyrok śmierci.

Jan Siwak z Tuchowa
Jan Siwak z Tuchowa, pseudonim „Szyszka”, ur. 10 maja 1913 r. w Dąbrówce Tuchowskiej należał do organizacji Wolność i Niezawisłość. Zatrzymany 1 października 1947 r. otrzymał wyrok dożywotniego więzienia oraz utraty praw obywatelskich na zawsze, przepadek mienia, karę śmierci za zabójstwo funkcjonariuszy państwowych. Na mocy amnestii z 22 lutego 1947 r. kara zamieniona została na 15 lat więzienia. Zwolniony z więzienia 27 sierpnia 1957 r. Zrehabilitowany w 1994 r.

„Osławiony bandyta” Franciszek Solarz
Tragiczna historia rodziny Solarzów z Karwodrzy, śmierć rodziców, rodzeństwa wpłynęła na postawę Franciszka Solarza. Wojnę przeżył jedynie brat Tadeusz, który w czasie wojny przebywał na pracach przymusowych na terenie Niemiec. Po wojnie Franciszek Solarz uczęszczał do Tarnowskiej Szkoły Mechanicznej i wstąpił do tajnej organizacji „Międzymorze”. Wszyscy członkowie organizacji zostali aresztowani i skazani na karę od 5 do 15 lat więzienia. Jemu udało się uniknąć aresztowania. Ukrywał się przez 4 lata, oczekując wybuchu III wojny światowej. Przez grupę, którą dowodził, przewinęło się około 10 osób. Ludzie chętnie mu pomagali, pamiętali tragiczną historię jego rodziny. Ukrywał się w kilkudziesięciu miejscach. Członkowie oddziału spotykali się w umówionym miejscu, wykonywali zadanie i rozchodzili się. Grupa dokonała 28 ataków na spółdzielnie wiejskie, zajmowali się atakami na członków MO oraz ORMO. Po złapaniu w Rożnowicach w 1952 r., skazano go na czterokrotną karę śmierci, wykonaną 6 marca 1954 r. na Montelupich w Krakowie. Nad złapaniem Franciszka Solarza pracowało około 40 osób. Po jego zatrzymaniu przeprowadzono masowe aresztowania. Został w pełni zrehabilitowany w 1989 r. W kościele Ojców Filipinów w Tarnowie znajduje się tablica jemu poświęcona. Miejsce pochówku jest nieznane.

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Jej wysokość Brzanka - Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju

Macewa na kirkucie w Rzepienniku Strzyżewskim / fot. Piotr Firlej
Macewa na kirkucie w Rzepienniku Strzyżewskim / fot. Piotr Firlej


Większość mienia żydowskiego przepadła w czasie II wojny światowej. Zachowanymi śladami obecności Żydów w okolicach Brzanki są cmentarze żydowskie (kirkuty), w regionie tarnowskim nazywane również „kirchołami”. Takie cmentarze zachowały się w Ryglicach (otoczony ogrodzeniem i zadbany), w Rzepienniku Strzyżewskim (położony w lesie, macewy przechylone, częściowo niszczone), cmentarz w Wisowej, nieopodal Rysowanego Kamienia (zapuszczony, macewy przechylone), w Ołpinach (pojedyncze macewy na kirkucie oraz odnalezione macewy z cmentarza nr 35 z I wojny światowej).

Zniszczony kirkut w Wisowej / fot. Piotr Firlej
Zniszczony kirkut w Wisowej / fot. Piotr Firlej

Do dzisiaj zachował się budynek karczmy w Lubaszowej. Ponadto do pamiątek pożydowskich należy zaliczyć miejsce straceń 364 osób w Rzepienniku Biskupim. Spośród wielu obiektów, które kiedyś istniały, a nie przetrwały do naszych czasów, szczególną uwagę zwracają spalone w czasie II wojny światowej przez Niemców synagogi w Tuchowie, Gromniku, Rzepienniku Strzyżewskim, Ryglicach. Ostatnia, niewielka synagoga została rozebrana w Ołpinach. Ciekawymi obiektami były liczne karczmy w Mesznej Opackiej, na Ratówkach, pod Brzanką, w Zalasowej, Kowalowej, Ryglicach, Tuchowie, Rzepienniku Suchym, Gromniku i w innych miejscowościach. Znajdowały się prawie na każdym ważniejszym skrzyżowaniu dróg. Niemal wszystkie domy przed wojną na tuchowskim czy ryglickim rynku były w posiadaniu żydowskim. W 1937 r.na 17 sklepów w Ryglicach, właścicielami aż 14. byli Żydzi. Do ciekawych obiektów należały również łaźnia w Tuchowie i Ryglicach. Miasteczko żydowskie znajdowało się również w Ołpinach, gdzie od 1906 r. działała gmina żydowska. Zostało ono zniszczone w czasie operacji gorlickiej 4 maja 1915 r. W Rzepienniku Strzyżewskim, w miejscu dzisiejszego centrum miejscowości, znajdowało się „miasto” żydowskie, które po II wojnie zostało zburzone.

Nieistniejąca synagoga w Tuchowie / rys. Bożena Wojtanowska
Nieistniejąca synagoga w Tuchowie / rys. Bożena Wojtanowska
Budynek dawnej karczmy żydowskiej / fot. Piotr Firlej
Budynek dawnej karczmy żydowskiej / fot. Piotr Firlej

Dwie narodowości obok siebie
Głównym zajęciem Żydów był handel. Bardzo rzadko zajmowali się rolnictwem, chociaż zdarzali się również i tacy. Umiejętność prowadzania interesów przez Żydów była dla Polaków często kłopotliwa. Przeciwdziałano lichwiarskim pożyczkom, organizując kasy zapomogowe i spółdzielnie. Bezpośrednią przyczyną organizacji spółdzielni drzewnej w Żurowej były niekorzystne ceny skupu towarów narzucane przez Żydów. Jednocześnie tutejsi mieszkańcy podśmiechiwali się z Żydów, że poza handlem nic nie potrafią. W Ołpinach zachowała się taka opowiastka: Jak Żyd łołpiyjski do dachu chłopów najął, to zeby robołta szybko ubywała sześciu na dach posłoł, a ino jedynego na dole zostawił, żeby kicorki krynciół i podawoł. W miejscu, gdzie ul. Kościuszki dochodzi do rynku w Tuchowie znajdował się sklep mięsny i cukiernia u Wildsteina, a obok mieszkał w domu z podcieniami rabin Wilzenberg. W roku 1890 pośród 2365 mieszkańców, mieszkało tu 210 Żydów. Później ten udział się zwiększał, aż do wybuchu II wojny światowej. W codziennym życiu Polacy i Żydzi nie żywili do siebie urazy. Jadąc na targ z Rzepiennika do Biecza, opowiadali sobie wzajemnie kawały.

Kirkut - Rzepiennik Strzyżewski / fot. Piotr Firlej
Kirkut – Rzepiennik Strzyżewski / fot. Piotr Firlej